Latał byś po hektarze z koszykiem za 200kg ziemniaków ? Bo mnie za uj by się nie chciało.
Chociaż podejrzewam że obrazem miał drugie dno i pewnie dziadek lub ojciec miał coś za pazuchą. A zbieranie ziemniaków to była forma "przykrywki".
Na Galicji mogłeś mieć fart, najgorzej było podczas reformy rolnej bo z logicznej wielkości np. 15ha odcinali chłopom i rozdawali dziadostwu. Dworskie majątki w 80% zmieniano zwykle na PGR lub inne państwowe twory. Reszta szła do dziadostwa i w ten sposób powstawały cholernie dziwne działki.
Po pługu u mnie nie wychodzą, po kultywatorze zbieram ale tylko całe i duże. Tylko jakie to zbieranie, 17ar w tym roku rodzinnie 16 osób. Dłużej potrwało przygotowanie koparki i sam zabieg kopania niż zbieranie.
60% użytkowników tego forum też i niektórzy nawet dłużej niż Ty. Zbieranie ziemniaków spod pługa to już objaw skrajności bo co to za bulwa? To przecież nie poleży bo przeważnie pokaleczone. Lepiej pastewną plenną odmianę posadzić.
Dla ciebie warto dla twojego dziadka to był przymus. My w tym widzimy romantyczne przywiązanie oni zbierali bo inaczej był głód. Zresztą jak Holendrzy tego swojego timermansa nie wywiozą na taczkach to i nas może to czekać.
Pieter to było x lat temu, potem bizon więcej pszenicy z siebie wysypał niż byś bez grabienia zostawił i już nikt z grabiami nie latał. To samo z ziemniakami. Ludzie się orobili bo plon z ha był śmiesznie niski.
To jest mi znane, chociaż moja epoka to kombajny chyba ze dwa razy padło coś snopowiązałką. Powiem ci tak, głupotą to było większą niż tobie się wydaje.
A nie to zwyczaj całkowicie mi nieznany.
W przypadku Pietra to z poszanowaniem czyichś poglądów i pracy bywa różnie.
Kontekst był inny i nic nie chciałem nikomu wypomnieć. Po prostu zauważyłem że jedno nie przeczy drugiemu.