Mój MF 3060 z silnikiem od starego JCB (a4.248) i pompą z oryginalnego silnika MFa jakoś wyjątkowo szybko schodzi z obrotów przy wzroście obciążenia. Pewne jest, że mam do wymiany tuleje cylindrowe a więc praktycznie całość do remontu ale zastanawia mnie kwestia czemu zejdzie przykładowo z 2tys do 1.5tys obrotów, puści dym z komina i dalej idzie jak czołg.... nie zdławi go bardziej. W Ursusie mam a4.236 i tam przeciążony silnik będzie się dławił aż w końcu zgaśnie jak się np nie zredukuje za wczas biegu. Czy na te zachowanie MFa może mieć wpływ moment wtrysku paliwa? Pytam bo nie mam znaków na obudowie rozrządu. Coś tam próbowałem regulować ale na oko to wiadomo... a czy można to jakoś zrobić bardziej profesjonalnie bez tych znaków? Chodzi dobrze, pali od strzała. Rozpylacze nowe, jeszcze filtr paliwa można by wymienić. Zauważyłem że na te 1500obr jakoś łatwo i szybko się wkręca a później to już mu oporniej to idzie... W ursusie jakoś inaczej ten silnik się zachowuje a przecież to raptem 3 lub 8KM różnicy w zależności gdzie piszą.
A może winne jest połączenie silnika JCB i pompy z oryginalnego silnika Mfa? Gdzieś ktoś sugerował taką ewentualność. Jakieś sugestie?