W kiszonce bez problemu. Materiał od suchego po zielenizne. Sezon czasem zaczynamy w kwietniu, a koniec prasowania mamy w listopadzie to już naprawdę cieknie z bel. Aby tylko pamiętać o ilości owinięć siatki. No i przyzwoicie pocięte. Miałem w tym roku porównanie z kuhn ibio… no chyba że usługodawca taką lipę celowo odstawił.
Nie stać mnie za środki własne. Prasa ma zrobione dopiero 10tys bel to szkoda wymieniać. A i za mały kogut jak na Fusiona. Większy ciągnik to sfera marzeń. Nie wyobrażam sobie ciągać prasoowijarki przy takich ilościach słomy jaką robię.
Działka mała, jednak tragedii nie ma. I tak hodowli nie zwiększę, obecna obsada pozwala ogarnąć to samemu. Musze trochę dachu na te graty dostawić żeby w sezonie pod chmurką nie stały. Na zimę mam do dyspozycji stodole w dzierżawionym gospodarstwie.
700-800 bel rocznie z usługami. Pierwszy pokos w pryzmę robię. Gruntów przybyło, coś tam udaje się wykupić. Dla przykładu powiem, że na pierwszy pokos dla 42szt bydła, z gorzowskimi mam ponad 20ha do koszenia. Nadwyżka na handel
No ale, żeby pakować kasę w dom, budynki, pole i graty trzeba się nazapierdzielać.
Jak już nie będę miał co z kasą robić to się stąd przeniosę… ale ziemia priorytetem.
2400h. Na samym początku musieliśmy się dotrzeć. Teraz to już bez problemu. Nie ma czasu się psuć narazie.
Polskie owijarki mają automat. Ale jak on działa niech wypowiedzą się użytkownicy.
Be to automat, aby tylko w balota trafić.
Ceny używanych nieadekwatne do stanu i lat i dlatego bałem się używki, a swoją metalfuszerka nerwów w sezonie mi napsuła. Ta teraz 60tys zł+
No ścierniska to usługodawca niziutkie zostawił. Dla mnie na plus, ale uprzedziłem go że wszystko w miarę rozsądku, żeby nie złapać jakiegoś dryblasa.
pszenica u mnie 20bel, jęczmień 10, pszenżyto na usłudze 14-15