Skocz do zawartości

Znajdź zawartość

Wyświetlanie wyników dla tagów 'oziminy' .

  • Wyszukaj za pomocą tagów

    Wpisz tagi, oddzielając je przecinkami.
  • Wyszukaj przy użyciu nazwy użytkownika

Typ zawartości


Forum

Blogi


Szukaj wyników w...

Znajdź wyniki, które zawierają...


Data utworzenia

  • Od tej daty

    Do tej daty


Ostatnia aktualizacja

  • Od tej daty

    Do tej daty


Filtruj po ilości...

Dołączył

  • Od tej daty

    Do tej daty


Grupa podstawowa


ICQ


Yahoo


Jabber


Skype


Lokalizacja


Zainteresowania


Kod pocztowy

  1. Xerion151900

    Pszenica ozima

    Zdjęcie z Października 2013
  2. Deutz130

    Oziminy

    Mazowsze w śniegu, a pod śniegiem azot i co to będzie ?
  3. Ładnie je przycięło ;/ Jest dla tego pola jeszcze jakaś nadzieja?
  4. Pszenica Arkadia stan na 05.01.2016 woj. Śląskie, pow. Kłobucki temp. -16 Podczas robienia zdj. były śladowe ilości śniegu, lecz od dwóch dni już sypie, ok. 5cm
  5. Pszenica Arkadia stan na 05.01.2016 woj. Śląskie, pow. Kłobucki temp. -16 Podczas robienia zdj. były śladowe ilości śniegu, lecz od dwóch dni już sypie, ok. 5cm
  6. Pszenica Arkadia stan na 05.01.2016 woj. Śląskie, pow. Kłobucki temp. -16 Podczas robienia zdj. były śladowe ilości śniegu, lecz od dwóch dni już sypie, ok. 5cm
  7. Stan na 08.02. V-VI klasa. Sarny i łosie przycinają wszystko do ziemi. Na innych polach wygląda dużo lepiej.
  8. Stan na 08.02. V-VI klasa. Sarny i łosie przycinają wszystko do ziemi. Na innych polach wygląda dużo lepiej.
  9. Stan na 08.02. V-VI klasa ziemi. Słabo to wygląda. A jeszcze te sarny i łosie.
  10. Stan na 08.02. V-VI klasa ziemi. Słabo to wygląda. A jeszcze te sarny i łosie.
  11. Pszenica Arkadia stan na 7.02.2016r Aktualnie temp. na + w dzień i w nocy. Częste opady deszczu. woj. Śląskie, pow. Kłobucki.
  12. Pszenica Arkadia stan na 7.02.2016r Aktualnie temp. na + w dzień i w nocy. Częste opady deszczu. woj. Śląskie, pow. Kłobucki.
  13. Najgorsze pole z Bamberka. Jak oceniacie?
  14. Nieuchronnie zbliża się wyczekiwany przez nas wszystkich termin zbiorów rzepaków i choć na ostateczny rozrachunek jeszcze poczekamy, to już teraz powinniśmy zacząć zastanawiać się, jakie podjąć kroki przy wyborze odmian oraz jakie wybrać rozwiązania agrotechniczne i chemiczne przy siewach ważnej rolniczo rośliny. Kończący się sezon pokazał, że rzepak nie wybacza nam błędów popełnianych podczas jego uprawy, a pogoda jest naprawdę nieprzewidywalna. Poczynając od siewów, gdzie rzepak najczęściej był siany w bardzo przesuszoną glebę co przyczyniło się do bardzo słabych wschodów, a w konsekwencji bardzo nierównych plantacji, poprzez duże spustoszenie jakie wyrządziła śmietka kapuściana ( co jest w dalszym ciągu efektem zakazu stosowania zapraw neonikotynidowych). Coraz częściej spotykamy się z glebą zainfekowaną przez pierwotniaka Plasmodiophora brassicae, sprawcę kiły kapustnych, co w połączeniu z silnymi mrozami i brakiem okrywy śnieżnej spowodowało wiele wymarznięć plantacji szczególnie na północy i wschodzie naszego kraju. Innym elementem, który zwiększył uszkodzenia roślin rzepaku przez mrozy, były szkodniki a zwłaszcza śmietka kapuściana, która uszkadza system korzeniowy a co z tym związane spowodowała pośrednio większe wymarznięcia na plantacjach rzepaku. Pierwszym czynnikiem na który mamy wpływ to wybranie odpowiedniego stanowiska pod rzepak. Bardzo dobrymi przedplonami są rośliny szybko schodzące z pola oraz pozostawiające po sobie dużo wartościowych resztek pożniwnych, np. motylkowate drobno i grubonasienne, mieszanki traw czy wczesne ziemniaki. Jednak z praktycznego punktu widzenia rzepak przypada w zmianowaniu przede wszystkim po zbożach, najczęściej po jęczmionach, wczesnych pszenicach lub pszenżytach. Nie wskazany jest siew rzepaku po przedplonach jarych późno schodzących z pola, jak również w monokulturze ze względu na nasilenie szkodników i chorób, zwłaszcza kiły kapustnych i zgnilizny twardzikowej i występującej najczęściej suchej zgnilizny kapustnych. Uprawa rzepaku jest wymagająca zarówno pod względem nakładów, jak i terminów oraz dokładności wykonywania zabiegów agrotechnicznych, zwłaszcza dotyczących siewu, ochrony roślin oraz zbioru nasion. Najlepsze korzyści przynosi uprawa rzepaku na glebach żyznych, zasobnych w próchnicę, wodę, makro i mikroskładniki. Słabo toleruje zakwaszenie gleby, najbardziej odpowiednie pH wynosi około 6-6,5. Istota przezimowania rzepaku to silny, palowy system korzeniowy, dlatego też wymaga przepuszczalnego podglebia. Z tego też powodu stanowiska o nieuregulowanych stosunkach wodno-powietrznych generują duże straty w obsadzie roślin. Bardzo ważnym elementem planowania produkcji rzepaku jest prawidłowy dobór odmian, przystosowanych do warunków panujących na danym polu. Wybierając odmianę bierzemy pod uwagę: termin siewu, rodzaj gleby, mrozoodporność (tutaj nasze odmiany bardzo dobrze pasują Abakus, Alexander, Exodus, Mandril) i podatność na choroby. Wczesne siewy wymagają roślin o powolnym wzroście początkowym takich jak: Cult, które nie urosną nadmiernie przed zimą. Przy opóźnionych siewach wybierajmy odmiany o szybkim tempie wzrostu, które lepiej radzą sobie w warunkach stresowych, (DK Expower, Alexander, NK Technic, Abakus). Jeżeli z przyczyn od nas niezależnych będziemy zmuszeni wejść później z siewem rzepaków lub będziemy siali rzepak w niekorzystnych warunkach, warto nabyć nasiona zaprawione w technologii POWERSEEDS. Nasiona te są zaprawione preparatem Nano-Gro, który poprawia energię kiełkowania i przyspiesza wschody rzepaków. Nano-Gro stymuluje rośliny do wytworzenia silnego systemu korzeniowego, dzięki czemu mamy lepszy start rzepaku w niesprzyjających warunkach, zwłaszcza suszy lub nadmiaru wody, co przekłada się na lepszy rozwój roślin jesienią. Hodowcy odmian cały czas poszukują coraz to nowszych rozwiązań. Na etapie hodowli krzyżują tak odmiany, aby były one odporne np. na osypywanie się nasion (Alexander, Exodus) lub odmiany posiadające gen RLM7 odporne na suchą zgniliznę kapustnych (Aleksander), odmiany kiło-odporne (Andromeda). Istotnym elementem produkcji rzepaku jest wykonanie prawidłowego siewu w optymalnym terminie przypadającym na 10-30 sierpnia w zależności od regionu kraju. Zbyt wczesny siew przy bardzo długiej jesieni, takiej jaką mieliśmy w mijającym sezonie może doprowadzić do nadmiernego wzrostu roślin, co w konsekwencji pogorszy nam zimotrwałość. Podobnie jest z siewem zbyt późnym, gdzie rośliny nie zdążą optymalnie rozwinąć się przed zimą. Rzepak przed zimą powinien wytworzyć rozetę o 8-12 liściach, szyjkę korzeniową grubości powyżej 10 mm, pąk wierzchołkowy wyniesiony maksymalnie do 2 cm i długi korzeń palowy. Siejemy go na głębokość 1,5-2 cm w optymalnej obsadzie 40-70 roślin/m2, mniej oczywiście odmian hybrydowych we wcześniejszym terminie siewu, a więcej populacyjnych oraz w późniejszych terminach siewu. Rzepak zalicza się do roślin o bardzo dużych potrzebach pokarmowych. Nawożenie przedsiewne powinno być tak zaplanowane, aby przede wszystkim umożliwić roślinie wytworzenie odpowiednio dużej i dobrze odżywionej rozety, a także zasilić glebę w taką zawartość przyswajalnego fosforu, potasu i magnezu, aby składniki te nie ograniczały plonu zarówno w okresie jesiennym, jak i wiosennym. Firma PROCAM od lat poleca bardzo łatwo przyswajalne nawozy organiczne, np. Prosan PK, świetnie nadający się na stanowiska silnie zakwaszone lub Microsol BTC na gleby w lepszej strukturze. Nawozy te poprawiają również strukturę gleby oraz przyspieszają rozkład resztek pożniwnych. Dla tradycjonalistów mamy przygotowaną paletę Profosek, standardowych nawozów NPK o bardzo zrównoważonym składzie. Mówiąc o uprawie rzepaku nie możemy pominąć jesiennego odchwaszczania. Pomimo suszy w ubiegłym sezonie świetnie sprawdziły się zabiegi doglebowe np. Nimbus 1,5-2,0 l + Fuego 0,7- 1,0 l , Brasan 1,7-2,2 l + Fuego 0,5 l lub Fuego 1,5 l + Command/Reaktor 0,12-0,15 l, a także Brasan 2,0 l/ha. Wyższe dawki chlomazonu możemy stosować na glebach cięższych. Do powyższych kombinacji powinniśmy szczególnie podczas suszy dołożyć Hurricane Soil 0,1 l/ ha, który tworzy filtr na powierzchni gleby uniemożliwiający wnikanie chlomazonu głębiej do gleby. Warto dodać do tego zabiegu również RSM 5 0-100 l p rzy 2 00 l c ieczy na ha. Takie rozwiązanie jest korzystne, ponieważ dajemy azot na wegetację jesienną i rozkład słomy w uprawach uproszczonych. Jeżeli na plantacji występuje sporo resztek pożniwnych czy też trudne do zwalczenia chwasty doglebowo takie jak chaber możemy po uprzednio wykonanych zabiegach zaraz po siewie zastosować powschodowo preparaty zawierające chlopyralid, a jeżeli dodatkowo mamy na plantacji mak czy też przytulie to doskonale sprawdza się tutaj Navigator w dawce 0,2-0,25 l/ha. Rozwiązanie nalistne, które możemy zastosować to Butisan Star 2,5 l/ha + insektycyd lub Isotak 0,2 l/ha + Fuego 1-1,5 l/ha + Navigator 0,2-0,25 l/ha + insektycyd. Na samosiewy zbóż stosujemy oczywiście graminicydy szczególnie w systemach bezorkowych, będziemy musieli dodać 0,4-0,5 l/ha Fusilade Forte bez względu na fazę rozwojową rzepaku, następnie po 10 dniach powtórne wschody samosiewów 0,4 l Fusilade Forte. Jesienią powinniśmy dostarczyć naszym rzepakom mikroelementy w postaci Proleaf Max 1,5-2,0 l/ha lub PROCAM Mag 1,5 kg/ha, do stymulacji systemu korzeniowego powinniśmy użyć Proleaf Makro P 1-1,5 kg/ha. Do powyższych kombinacji dodajemy obowiązkowo PROCAM Bor w dawce 1-1,5 l/ha. Bardzo dobrze będzie się sprawdzał dodatek do tych nawozów biostymulatorów: Improver lub Calkorium, a także Prolis, który w niewielkiej dawce 2 g/ha wydatnie poprawi nam przezimowanie. Takie zabiegi dostarczają roślinom podstawowych mikroelementów w postaci manganu, molibdenu, boru, miedzi i cynku. Poprawiamy tym samym jesienny wigor roślin, ale przede wszystkim przygotowujemy rzepaki do spoczynku zimowego. Kolejnym elementem, który musimy wykonać, to ochrona grzybowa połączona ze skracaniem. W tym okresie na plantacji występują głównie mączniak rzekomy i szczególnie groźna sucha zgnilizna kapustnych. Dlatego w fazie 4-6 liści rzepaku powinniśmy zastosować Toprex 0,3 l/ha lub Caramba w dawce 0,7-0,8 l/ha lub w mieszaninie z tebukonazolem po 0,5-0,6 l/ha l obu komponentów np. Tyberius. Jeżeli zajdzie taka potrzeba szczególnie przy ciepłej i długiej jesieni, zabieg skracania należy powtórzyć po ok 2 tygodniach np. Tyberius 0,6-0,7 l lub Caryx 0,6 l/ha. Do powyższych zabiegów należałoby dodawać insektycydy wg. sygnalizacji w celu ograniczenia szkodników takich jak śmietka kapuściana, pchełki, gnatarz rzepakowiec czy mszyce. Chcemy Państwu przypomnieć, że prowadzimy sygnalizację nalotu samic śmietki kapuścianej. Niestety nie ma na tą chwilę dopuszczonych preparatów do zwalczania śmietek, ale być może przed najbliższym sezonem to się zmieni. Przed wyborem odpowiednich rozwiązań zachęcamy Państwa do kontaktu ze swoim doradcą firmy PROCAM , którzy chętnie służą pomocą i radą. Ze środków ochrony roślin należy korzystać z zachowaniem bezpieczeństwa. Przed każdym użyciem przeczytaj informacje zamieszczone na etykiecie i informacje dotyczące produktu. Zwróć uwagę na zwroty wskazujące rodzaj zagrożenia oraz przestrzegaj środków bezpieczeństwa, o których mowa w etykiecie. Autorzy: Jarosław Suszek, Paweł Pędziwiatr, Michał Pawłowski; PROCAM Polska Źródło: materiały firmowe
  15. Gość

    Zimotrwałość i mrozoodporność

    Ostatnie lata to okresy o bardzo zróżnicowanych warunkach pogodowych w trakcie całej wegetacji roślin rolniczych. Po raz kolejny doświadczyliśmy anormalnych warunków, które nie sprzyjały prawidłowemu rozwojowi roślin jesienią. Mam tu głównie na myśli okresy zimowe, bezśnieżne, podczas których panujące ujemne temperatury w różnych regionach kraju wyrządzają spore problemy. Efektem takich zim jest wymarzanie plantacji roślin ozimych, które w normalnych warunkach, z pokrywą śnieżną, winny przeżyć i zapewnić wysoki plon z ich uprawy. Obserwując liczne plantacje w bieżącym sezonie można zauważyć, że wiele upraw, nie dało rady przeżyć w takich warunkach, co wskazuje na duże zróżnicowanie pomiędzy gatunkami, a także pomiędzy odmianami. Decydujące znaczenie w takich sytuacjach ma wartość mrozoodporności i/lub zimotrwałości poszczególnych odmian, które często są modyfikowane przez warunki panujące na jesieni. Terminy te często bywają ze sobą mylone, co jest dużym błędem i dlatego wymagają ich wyjaśnienia. Mrozoodporność to cecha wytrzymałości odmian na skrajnie niskie temperatury panujące podczas zimy. Jest cechą specyficzną dla każdego gatunku, różną dla poszczególnych odmian w jego obrębie. Zimotrwałość natomiast to pojęcie szersze, na które składa się kompleks czynników takich jak: mrozoodporność, odporność na suszę (fizjologiczną, wysmalanie), odporność na stres świetlny, odporność na uszkodzenia mechaniczne, wynikające z różnic temperatur pomiędzy nocą a dniem (odporność na pionowe ruchy gleby - korzenie, odporność na ściskanie skorupą lodową – części nadziemne), odporność na warunki beztlenowe (na długo zalegający śnieg, odporność na wymakanie) czy też odporność na choroby i szkodniki mogące wystąpić w okresie zimowania (np. pleśń śniegowa u zbóż). Cechą charakterystyczną zimotrwałości jest to, iż zmienia się ona sezonowo: rośnie jesienią (hartowanie na mróz), a spada w okresie wiosennym (rozhartowywanie). Hartowanie roślin na mróz zwiększa stopień mrozoodporności oraz odporność na stres świetlny i stresy dehydratacyjne (odwodnieniowe), mogące wystąpić podczas zimy. Jak też możemy zauważyć zimotrwałość to pojęcie traktujące o kompleksie czynników mogących niekorzystnie wpłynąć na stan roślin po zimie. Jest terminem trudniejszym do zaobserwowania w praktyce, wymagającym większego nakładu czasowego do jego określenia i szerszej wiedzy. W bieżącym sezonie mieliśmy do czynienia głównie z ujemnymi skutkami mrozoodporności, a więc wystąpieniem skrajnie niskich temperatur, które w połączeniu z niewłaściwym (zbyt bujnym) rozwojem roślin na jesieni (spowodowane stosunkowo wysokimi temperaturami zbyt długo występującymi na jesieni), poczyniły tak ogromne straty. Aby odpowiednio tłumaczyć zaistniałe na polach sytuacje, trzeba poznać sam proces nabierania odporności roślin na niskie temperatury. W tym celu bardzo pomocny będzie poniższy wykres, obrazujący proces hartowania roślin rzepaku, jako proces nabierania mrozoodporności. Podobne procesy zachodzą u innych gatunków ozimych. Najważniejszy proces do osiągnięcia maksymalnej mrozoodporności to hartowanie roślin, który przebiega w określonym czasie i w określonych warunkach. Jakiekolwiek zakłócenie tego procesu wpływa na zmniejszenie zimotrwałości, nawet odmian mocno mrozoodpornych. Taka sytuacja miała miejsce w tym sezonie, gdzie po dość długiej i ciepłej jesieni, trwającej prawie do końca grudnia, nastąpiło gwałtowane załamanie temperatur, osiągające nawet -30 st. C, bez okrywy śnieżnej. Aby się zahartować na mróz rośliny muszą zahamować wzrost wydłużeniowy, bowiem jest to proces konkurencyjny do hartowania, a zużywający potrzebną energię. W tym momencie rośliny „nie chowają się” pod śniegiem, gdyż mają zbyt dużą biomasę. Wzrost roślin zwiększa zawartość wody w komórkach, uwadnia plazmę komórkową, co ewidentnie utrudnia hartowanie. Zamarzanie wody we wnętrzu komórki zawsze prowadzi do jej śmierci (powstawanie lodu, zwiększanie objętości komórek, przerwanie błon cytoplazmatycznych), natomiast zamarzanie wody poza komórką, nie musi, ale może ją zabić. Na poziomie komórkowym ekspresja genów związana ze wzrostem organów generatywnych hamuje ekspresje genów tzw. cor, które są między innymi odpowiedzialne za przełączenie rośliny ze strategii „wzrost i rozwój” na strategię „przetrwanie zimy”. Przebieg hartowania zachodzi na kilku etapach (zależnie od gatunku): 1/ prehartowanie - temperatura <15 st. C w czasie dni słonecznych lub <10 st. C w czasie dni pochmurnych; niekiedy wymagany jest krótki dzień, w zależności od genotypu odmiany, 2/ I faza hartowania – zachodzi w temperaturach 0-8 st. C, wymaga światła, można tutaj wyróżnić jedną podfazę, w czasie której, okresowo działające ujemne temperatury w nocy wzmagają indukujące zaburzenia w gospodarce wodnej, 3/ II faza hartowania – zachodząca w okresie ujemnych temperatur (niezmiennie działających) i przy niewymaganym świetle (nie jest ono potrzebne), powoduje fizyczną dehydratację protoplastu. Faza prehartowania ma za zadanie zahamowanie wzrostu wydłużeniowego, jak również aklimatyzację aparatu fotosyntetycznego do panujących w dalszej części wegetacji niskich temperatur. Ten mechanizm zależny jest generalnie od strategii gromadzenia asymilatów. Duży wpływ ma tutaj zwiększenie stężenia poziomu ABA (kwasu abscysynowego – inhibitor wzrostu), a spadek stężenia ilości giberelin. W tym momencie stopień mrozoodporności nie wzrasta zauważalnie, jednak prehartowanie umożliwia pełne zahartowanie roślin w kolejnych etapach. Właściwe hartowanie na mróz zachodzi od I fazy i w odróżnieniu od fazy prehartowania mrozoodporność zaczyna tutaj stopniowo wzrastać. Długość okresu hartowania uzależniona jest od warunków pogodowych (temperatura) oraz gatunku i odmiany. Zwykle do pełnego zahartowania roślin wystarczają 3-4 tygodnie w przedziale temperatur od +2 do +5 st. C. Do dohartowania do maksymalnego poziomu roślin hartowanych w wyższych temperaturach wystarczy już 5 dni w temperaturze +2 st. C. Nie wszystkie części roślin podlegają hartowaniu. Na mróz nie są w stanie hartować się nie tylko główne stożki wzrostu roślin dwuliściennych (stąd ważna jest budowa liści okrywających te organy), ale nawet wierzchołki wzrostu niektórych traw (np. z rodzaju Lolium), jak też korzenie (nie jest im to potrzebne). W przypadku traw hartowaniu ulegają merystemy interkalarne, zlokalizowane u podstawy liści. Procesem odwrotnym do hartowania jest rozhartowanie, które przebiega znacznie szybciej. Jest nieodwracalne, jeśli rozpocznie się intensywny wzrost wydłużeniowy (cofnie się spoczynek osiągnięty w fazie pełnego zahartowania) i zaistnieją zewnętrzne czynniki takie jak dodatnia temperatura (1-3 st. C u zbóż, 5 st. C u rzepaku) czy fotoperiod (reakcja na wzrastającą długość dnia) przerywający spoczynek pąków i indukujący rozwój generatywny (np. u rzepaku). Na podstawie omówionego procesu hartowania, można jednoznacznie stwierdzić, że na stan ozimin jaki mieliśmy, większy wpływ wywarła pogoda na jesieni i jej wpływ na rozwój roślin jesienią w połączeniu z odpowiednim genotypem odmian. Z czynników zewnętrznych na pewno decydujące znaczenie miały: 1/ termin siewu – wcześniejszy powodował zbyt mocny i zbyt długi rozwój jesienią, brak hartowania, 2/ przedplon i stanowisko – bogate przedplony w azot, np. po bobowatych, powodował zbyt bujny rozwój na jesieni, brak hartowania, 3/ susza – zbyt duża dostępność składników pokarmowych, szczególnie azotu, które nie zostały wykorzystane w uprawie przedplonu, 4/ temperatury: - zbyt wysokie, z jednej strony powodowały nasilony rozwój roślin jesienią, z drugiej uniemożliwiały zajście prawidłowego procesu hartowania, - zbyt niskie, które przyszły nagle, bez tzw. okresu przejściowego, przygotowującego rośliny do zimowania i odpowiedniego hartowania 5/ silne, mroźne i suche wiatry – wysmalanie roślin nawet na dobrych stanowiskach 6/ brak okrywy śnieżnej – bariery naturalnej przeciwdziałającej niskim temperaturom. Ostatnim elementem tej układanki jest genotyp odmian, który w tym sezonie miał mniejszy wpływ na przezimowanie odmian, a właściwie miał wpływ na odpowiedni rozwój roślin jesienią, niż to było dotychczas w poprzednich latach. Większe szanse miały odmiany, które hartują się w wyższych temperaturach (raczej odmiany późniejsze, jednak nie jest to regułą) niż te, które bardzo szybko rosną jesienią, nawet w nieco niższych temperaturach. Stopień zahartowania roślin miał bowiem największy wpływ na przezimowanie poszczególnych odmian niż ich mrozoodporność. Wnioski takie można wysunąć z obserwacji plantacji produkcyjnych, głównie na północy kraju, gdzie w tym roku najwięcej straciły i to zarówno zboża, jak też rzepak ozimy. Podobne obserwacje zauważono na licznych doświadczeniach mniej lub bardziej oficjalnych, na których to testuje się zawsze kilkadziesiąt genotypów, co pozwala na szerszą ocenę poszczególnych odmian miedzy sobą. Na ich podstawie można świetnie porównać poszczególne rodziny hodowlane i zaobserwować w jakim kierunku światowa hodowla zmierza, czy są to programy hodowlane nastawione głównie na plon, czy też, co jest dla nas bardzo ważne, na poprawienie cech agrotechnicznych czy odpornościowych, tak istotnych w tym roku jak zimotrwałość czy mrozoodporność. Analizując dane pochodzące z doświadczeń urzędowych COBORU z rzepakiem ozimym, można zauważyć że są hodowle wysoko stawiające na wartości cech odmian wyrażone cechami agrotechnicznymi, które nie zawsze w produkcji polowej dają rekordowe plony nasion, ale ze względu na swoje cechy agrotechniczne dają bezpieczeństwo wysiewającym je rolnikom. Przykładem takiej odmiany jest ABAKUS z hodowli NPZ Lembke, reprezentowanej w naszym kraju przez firmę Rapool, a będącej od kilku lat w ofercie PROCAM. Odmiana ta, mimo że jest już jedną ze starszych odmian w polskim rejestrze, jest świetnym przykładem jak należy tworzyć odmiany właśnie pod klimat umiarkowany, jaki występuje w naszym kraju. ABAKUS w obydwu latach z wymarznięciami tj. 2012 i 2016, należy do czołówki najlepszych odmian, co w połączeniu z nadal wysokimi plonami nasion, stawia tą odmianę wśród najlepszych. Uprawa takich odmian to gwarancja dla rolnika, że z tak dobrej inwestycji jaką jest ABAKUS, uzyska zakładany wysoki profit. Bardzo ważnym elementem obok zimotrwałości jest regeneracja uszkodzonych roślin po ustąpieniu zimy. To że szkody powstały widzimy na polu, jednak cecha odmian jaką jest regeneracja uszkodzeń po zimie jest cechą, którą zauważymy dopiero w późniejszym okresie wiosennego rozwoju. Jest ona niezmiernie istotna w tym miejscu, bowiem mimo że plantacja straciła swoją pierwotną obsadę jaką miała na jesieni, to cały czas możliwe jest uzyskanie odpowiednio wysokiego i ekonomicznie opłacalnego plonu, właśnie dzięki regeneracji roślin. Im wcześniej odmiany zaczną się regenerować tym lepiej dla nas. Należy o tym pamiętać zanim podejmie się decyzje o likwidacji plantacji, bowiem niższa obsada po zimie nie zawsze oznacza kasację plantacji i konieczność obsiewu formami jarymi. Dlatego bardzo ważnym elementem oceny odmian pod względem przezimowania jest nie tylko ich mrozoodporność czy zimotrwałość, ale również ich regeneracja po zimie, która w wielu przypadkach gwarantuje uratowanie plonu. Idealnym przykładem odmiany o właśnie takich cechach jest NK TECHNIC z hodowli Syngenta, będący również od dłuższego czasu w polskim rejestrze. Pomimo że zimotrwałość jest u tej odmiany na średnim poziomie, to w połączeniu z jego rewelacyjną regeneracją po zimie, stawia tę odmianę wśród najlepszych, takich które mimo ciężkich warunków zimowych pozwalają uzyskać wysokie plony. Innym rozdziałem są odmiany, które w wyniku selekcji materiałów podczas zimy 2011/2012 utrzymały się w doświadczeniach rejestrowych lub programach hodowlanych różnych firm przeprowadzanych w naszym kraju. Obecnie te odmiany trafiły do polskiego rejestru, jako nadzwyczaj korzystne, bowiem łączą w sobie oprócz wysokiego plonowania, również w okresach suszy, wysoką mrozoodporność i zimotrwałość zarazem, jak również genialną regenerację po zimie, co jeszcze podnosi wartość tych odmian. Jeśli dodamy do tego takie cechy jak odporność na Phomę (gen RLM7) czy też odporność na pękanie i osypywanie się łuszczyn (tzw. PSR) to otrzymujemy odmiany niemal genialnie przystosowane do naszych warunków uprawy. Dzięki takim odmianom gospodarstwa je uprawiające mają gwarancję wysokich oraz stabilnych plonów i zapewnienie, że wysiane odmiany nie zawiodą. Przykładem takich odmian są dwie odmiany z oferty PROCAM na ten sezon tj. ALEXANDER z hodowli LG oraz DK EXODUS z Monsanto. Obydwie te odmiany łączą w sobie przytoczone powyżej cechy, będąc na rynku jako nowości dostarczają nowych cech dla plantatorów, gwarantując tym samym niezawodność w uprawie, nawet w gorszych warunkach. Takie lata jak ten rok z jednej strony są nieszczęściem, bowiem zmuszają do likwidacji założonych plantacji, z drugiej jednak strony są świetnym testem odmian, które w warunkach laboratoryjnych są trudne do przeprowadzenia. Doradcy PROCAM osobiście lustrują wiele doświadczeń oceniając w ten sposób większość odmian, bo pozwala im to zbierać dane o wartości poszczególnych genotypów. Ze względu na to zachęcamy do kontaktu z nimi i wykorzystania w ten sposób ich wiedzy, aby wybór odpowiednich odmian nie był przypadkowy i podyktowany tylko ich ceną zakupu, a wybrane odmiany stanowiły gwarancję uzyskania wysokich plonów w takich zmiennych latach. Autor: Michał Grześkowiak, PROCAM Polska Sp. z o.o. Źródło: materiały firmowe
  16. Bieżący rok to kolejny sezon, który nie rozpieszcza rolników. W 2015 roku mieliśmy do czynienia suszą, z kolei początek 2016 roku to problem wymarznięć. Podczas tegorocznej zimy od Wielkopolski aż do Pomorza na dużej części pól wymarzły oziminy. Najbardziej ucierpiały jęczmienie, ale sporo też wyleciało pszenic. Najwięcej wymarznięć pszenic było w północnej Wielkopolsce, całym województwie kujawsko-pomorskim, na Pomorzu, a także we wschodniej Polsce. Głównym powodem wymarznięć była oczywiście niesprzyjająca aura pogodowa. Długa wegetacja roślin trwająca do końca grudnia, nagły spadek temperatury na początku stycznia, brak okrywy śnieżnej na niezahartowanych roślinach. Zimny wiatr tylko pogarszał sytuację. Jednak drugim powodem mającym wpływ na taki stan rzeczy były decyzje rolników co do wyboru odmian. Wielu rolników pokusiło się o odmiany pszenicy zagranicznych hodowli o bardzo wysokim potencjale plonowania. Mankamentem tych odmian jest bardzo niska zimotrwałość. Uprawa takich odmian jest w naszym klimacie bardzo ryzykowna. Wiele z nich nie jest odnotowanych w Krajowym Rejestrze, co znaczy, że nie zostały gruntownie sprawdzone w warunkach Polski. Sytuacja na polach pokazała, że choć ostatnie zimy przebiegały dość łagodnie, to wspomniane odmiany na te warunki wciąż są niewystarczające i należy zainteresować się innymi odmianami. Większość odmian, które nie przetrwały tej zimy to odmiany zagraniczne. Zimotrwałość… Biorąc pod uwagę ostatnie problemy z przezimowaniem pszenic warto rozważyć uprawę nowo zarejestrowanej w 2014 roku odmiany pszenicy ozimej Belissa. Już w samym kontekście zimotrwałości jest kreacją godną polecenia. W sytuacji, gdzie w wielu rejonach kraju borykaliśmy się z wymarznięciami pszenic, Belissa radziła sobie na tyle dobrze, że COBORU po zimie 2016 zwiększył tej odmianie parametr zimotrwałości na 5° (ocena w skali 9°). Mrozoodporność odmiany została zweryfikowana także podczas feralnej zimy 2012, kiedy to badana była w doświadczeniach rejestrowych. Dobra odporność na niskie temperatury z pewnością przyczyniła się do tego, że odmiana trafiła do rejestru. … i plenność Dobre wyniki plonowania Belissy potwierdzają oficjalne wyniki badań. Doświadczenia rejestrowe COBORU w latach 2012‑2013 potwierdziły, że jest to nowoczesna odmiana przeznaczona do uprawy zarówno w normalnych, jak i w intensywnych warunkach. W latach rejestracji uzyskała plon 109% wzorca w a1 oraz 104% wzorca w a2, natomiast w PDO 2016 osiągnęła 2. wynik w kraju w plonie ziarna w a2. Wielu rolników przeświadczonych jest jednak, że wyniki plonowania z poletek nijak mają się do produkcji towarowej ziarna danej odmiany. W przypadku Belissy, potencjał plonowania potwierdza Tomasz Karaś, kierownik Gospodarstwa Rogożewo w województwie wielkopolskim, który na swych polach Belissę uprawia już drugi rok. „W 2015 roku z 18 hektarowego pola klasy 3a Belissa dała średnio ponad 10 ton ziarna. Był to rok bardzo suchy, co wpłynęło na zniżkę plonu, ale odmiana i tak zaplonowała wyżej niż prognozowałem, a ziarno było zdrowe i dobrej jakości. Myślę, że przy bardziej pomyślnym przebiegu pogody odmiana jeszcze bardziej odwdzięczyłaby się w plonie” – mówi Tomasz Karaś. Na polu, na którym uprawiał wtedy Belissę, zastosowano jesienne nawożenie w postaci 300 kg NPK po przedplonie rzepakowym, natomiast na wiosnę łącznie 180 kg czystego azotu w 3 dawkach (250 kg saletrosanu przed ruszeniem wegetacji, w drugiej dawce 220 kg saletry amonowej w fazie strzelania w źdźbło oraz 100 kg w trzeciej dawce). Wraz z każdym z trzech zabiegów fungicydowych stosowano nawożenie dolistne siarczanem magnezu oraz nawozem wieloskładnikowym. Pszenica została także skrócona. Zdrowotność Tomasz Karaś, zachęcony dobrymi wynikami odmiany, także i w tym roku postawił na uprawę tej odmiany. Spotkaliśmy się na polu u Pana Karasia, na którym akurat wykonywane były profilaktyczne zabiegi fungicydowe. Była to też dobra okazja do oceny stanu planacji Belissy. „Odmiana dobrze przezimowała, rośliny silnie się rozkrzewiły i ładnie rozwinęły. Belissa wykazała się bardzo dobrym wigorem i od samego początku łan nabrał intensywnej zielonej barwy. Na roślinach nie było widać oznak chorób” – mówi Tomasz Karaś. Dodaje też, że odmiana jest łatwa w prowadzeniu łanu. Z pewnością pomocna jest w tym duża odporność na choroby grzybowe, w szczególności na rdzę brunatną oraz mączniaka. Niska podatność na choroby podstawy źdźbła sprawia, że odmiana daje możliwość uprawy w stanowiskach po zbożach. W ostatnich latach w Polsce bardzo nasiliło się zjawisko występowania rdzy żółtej, na którą odmiana ma zwiększoną odporność. „Mamy doświadczenia poletkowe kandydatów do rejestracji zlokalizowane w różnych regionach krajów. Na każdym z nich mamy też wysianą Belissę. Odmiana jest w tym roku czysta i zdrowa, nie widać na niej żadnych porażeń rdzą żółtą. To duża zaleta odmiany, którą w 2015 roku COBORU potwierdziło wynikiem 7,6 w skali 9°” – informuje hodowca odmiany, dr Edward Witkowski. Rolnicy mądrzy przed szkodą Sporo takich właśnie rolników w tym roku zjechało na wystawy rolnicze organizowane corocznie przez ODR-y, w tym przez Kujawsko-Pomorski Ośrodek Doradztwa Rolniczego, czyli z rejonu, gdzie wymarzło bardzo wiele pszenic. W tym roku zwiedzający poletka mieli ułatwione zadanie. Oceniali tylko nieliczne odmiany o najwyższej zimotrwałości. Pośród nich uwagę przyciągała Belissa, która wyróżniała się łatwo zauważalną na tle innych odmian wczesnością i dorodnymi kłosami. Zalety Belissy dostrzeżone przez profesjonalistów Eksperci branży szybko zauważyli walory Belissy, dzięki czemu jest już ona dostępna w portfolio najlepszych firm nasiennych w kraju. „Belissę obserwuję od samego początku. Potwierdza się jej potencjał plonowania i zimotrwałość. Uważam, że w tej odmianie warty jest też podkreślenia fakt dobrych parametrów jakościowych ziarna. Wysoka zawartość białka w ziarnie (13,6%), ponad 30% zawartość glutenu oraz odpowiednia liczba opadania sprawiają, że jest to odmiana przydatna na cele młynarsko-piekarnicze” – mówi Leszek Chmielnicki, Prezes Zarządu firmy ROLNAS w Bydgoszczy. – Większością cech technologicznych dorównuje wzorcowej odmianie, a jej dużym atutem jest wysoka przedżniwna odporność na porastanie (maksymalna ocena w skali 9°, odmiana wzorcowa 6°). Co istotne, dzięki krótkiemu i sztywnemu źdźbłu odmiana jest bardzo odporna na wyleganie – dodaje. P.S. W przeddzień oddania artykułu do mediów Belissa powtórzyła wynik plonowania, wydając plon powyżej 10 t/ha także w 2016 roku
  17. Gość

    Pszenica ozima: to musisz o niej wiedzieć!

    Bieżący rok to kolejny sezon, który nie rozpieszcza rolników. W 2015 roku mieliśmy do czynienia suszą, z kolei początek 2016 roku to problem wymarznięć. Podczas tegorocznej zimy od Wielkopolski aż do Pomorza na dużej części pól wymarzły oziminy. Najbardziej ucierpiały jęczmienie, ale sporo też wyleciało pszenic. Najwięcej wymarznięć pszenic było w północnej Wielkopolsce, całym województwie kujawsko-pomorskim, na Pomorzu, a także we wschodniej Polsce. Głównym powodem wymarznięć była oczywiście niesprzyjająca aura pogodowa. Długa wegetacja roślin trwająca do końca grudnia, nagły spadek temperatury na początku stycznia, brak okrywy śnieżnej na niezahartowanych roślinach. Zimny wiatr tylko pogarszał sytuację. Jednak drugim powodem mającym wpływ na taki stan rzeczy były decyzje rolników co do wyboru odmian. Wielu rolników pokusiło się o odmiany pszenicy zagranicznych hodowli o bardzo wysokim potencjale plonowania. Mankamentem tych odmian jest bardzo niska zimotrwałość. Uprawa takich odmian jest w naszym klimacie bardzo ryzykowna. Wiele z nich nie jest odnotowanych w Krajowym Rejestrze, co znaczy, że nie zostały gruntownie sprawdzone w warunkach Polski. Sytuacja na polach pokazała, że choć ostatnie zimy przebiegały dość łagodnie, to wspomniane odmiany na te warunki wciąż są niewystarczające i należy zainteresować się innymi odmianami. Większość odmian, które nie przetrwały tej zimy to odmiany zagraniczne. Pole w Rogożewie, z którego w 2015 roku zebrano ponad 10-tonowy plon ziarna Belissy. Zimotrwałość… Biorąc pod uwagę ostatnie problemy z przezimowaniem pszenic warto rozważyć uprawę nowo zarejestrowanej w 2014 roku odmiany pszenicy ozimej Belissa. Już w samym kontekście zimotrwałości jest kreacją godną polecenia. W sytuacji, gdzie w wielu rejonach kraju borykaliśmy się z wymarznięciami pszenic, Belissa radziła sobie na tyle dobrze, że COBORU po zimie 2016 zwiększył tej odmianie parametr zimotrwałości na 5° (ocena w skali 9°). Mrozoodporność odmiany została zweryfikowana także podczas feralnej zimy 2012, kiedy to badana była w doświadczeniach rejestrowych. Dobra odporność na niskie temperatury z pewnością przyczyniła się do tego, że odmiana trafiła do rejestru. … i plenność Dobre wyniki plonowania Belissy potwierdzają oficjalne wyniki badań. Doświadczenia rejestrowe COBORU w latach 2012‑2013 potwierdziły, że jest to nowoczesna odmiana przeznaczona do uprawy zarówno w normalnych, jak i w intensywnych warunkach. W latach rejestracji uzyskała plon 107% wzorca w a1 oraz 104% wzorca w a2. Wielu rolników przeświadczonych jest jednak, że wyniki plonowania z poletek nijak mają się do produkcji towarowej ziarna danej odmiany. W przypadku Belissy, potencjał plonowania potwierdza Tomasz Karaś, kierownik Gospodarstwa Rogożewo w województwie wielkopolskim, który na swych polach Belissę uprawia już drugi rok. Tomasz Karaś, kierownik Gospodarstwa Rogożewo: „Belissa jest łatwa w prowadzeniu łanu” – W 2015 roku z 18 hektarowego pola klasy 3a Belissa dała średnio ponad 10 ton ziarna. Był to rok bardzo suchy, co wpłynęło na zniżkę plonu, ale odmiana i tak zaplonowała wyżej niż prognozowałem, a ziarno było zdrowe i dobrej jakości. Myślę, że przy bardziej pomyślnym przebiegu pogody odmiana jeszcze bardziej odwdzięczyłaby się w plonie – mówi Tomasz Karaś. Na polu, na którym uprawiał wtedy Belissę, zastosowano jesienne nawożenie w postaci 300 kg NPK po przedplonie rzepakowym, natomiast na wiosnę łącznie 180 kg czystego azotu w 3 dawkach (250 kg saletrosanu przed ruszeniem wegetacji, w drugiej dawce 220 kg saletry amonowej w fazie strzelania w źdźbło oraz 100 kg w trzeciej dawce). Wraz z każdym z trzech zabiegów fungicydowych stosowano nawożenie dolistne siarczanem magnezu oraz nawozem wieloskładnikowym. Pszenica została także skrócona. Zdrowotność Tomasz Karaś, zachęcony dobrymi wynikami odmiany, także i w tym roku postawił na uprawę tej odmiany. Spotkaliśmy się na polu u Pana Karasia, na którym akurat wykonywane były profilaktyczne zabiegi fungicydowe. Była to też dobra okazja do oceny stanu planacji Belissy. – Odmiana dobrze przezimowała, rośliny silnie się rozkrzewiły i ładnie rozwinęły. Belissa wykazała się bardzo dobrym wigorem i od samego początku łan nabrał intensywnej zielonej barwy. Na roślinach nie było widać oznak chorób – mówi Tomasz Karaś. Dodaje też, że odmiana jest łatwa w prowadzeniu łanu. Z pewnością pomocna jest w tym duża odporność na choroby grzybowe, w szczególności na rdzę brunatną oraz mączniaka. Niska podatność na choroby podstawy źdźbła sprawia, że odmiana daje możliwość uprawy w stanowiskach po zbożach. W ostatnich latach w Polsce bardzo nasiliło się zjawisko występowania rdzy żółtej, na którą odmiana ma zwiększoną odporność. – Mamy doświadczenia poletkowe kandydatów do rejestracji zlokalizowane w różnych regionach krajów. Na każdym z nich mamy też wysianą Belissę. Odmiana jest w tym roku czysta i zdrowa, nie widać na niej żadnych porażeń rdzą żółtą. To duża zaleta odmiany, którą w 2015 roku COBORU potwierdziło wynikiem 7,6 w skali 9° – informuje hodowca odmiany, dr Edward Witkowski. Na wszystkich tegorocznych poletkach Belissa prezentowała się okazale i zwracała uwagę zwiedzających. Rolnicy mądrzy przed szkodą Sporo takich właśnie rolników w tym roku zjechało na wystawy rolnicze organizowane corocznie przez ODR-y, w tym przez Kujawsko-Pomorski Ośrodek Doradztwa Rolniczego, czyli z rejonu, gdzie wymarzło bardzo wiele pszenic. W tym roku zwiedzający poletka mieli ułatwione zadanie. Oceniali tylko nieliczne odmiany o najwyższej zimotrwałości. Pośród nich uwagę przyciągała Belissa, która wyróżniała się łatwo zauważalną na tle innych odmian wczesnością i dorodnymi kłosami. Zalety Belissy dostrzeżone przez profesjonalistów Eksperci branży szybko zauważyli walory Belissy, dzięki czemu jest już ona dostępna w portfolio najlepszych firm nasiennych w kraju. – Belissę obserwuję od samego początku. Potwierdza się jej potencjał plonowania i zimotrwałość. Uważam, że w tej odmianie warty jest też podkreślenia fakt dobrych parametrów jakościowych ziarna. Wysoka zawartość białka w ziarnie (13,6%), ponad 30% zawartość glutenu oraz odpowiednia liczba opadania sprawiają, że jest to odmiana przydatna na cele młynarsko-piekarnicze – mówi Leszek Chmielnicki, Prezes Zarządu firmy ROLNAS w Bydgoszczy. – Większością cech technologicznych dorównuje wzorcowej odmianie, a jej dużym atutem jest wysoka przedżniwna odporność na porastanie (maksymalna ocena w skali 9°, odmiana wzorcowa 6°). Co istotne, dzięki krótkiemu i sztywnemu źdźbłu odmiana jest bardzo odporna na wyleganie – dodaje. P.S. W przeddzień oddania artykułu do mediów Belissa powtórzyła wynik plonowania, wydając plon powyżej 10 t/ha także w 2016 roku. Źródło: materiały firmowe
  18. Gość

    Kondycja plantacji rzepaku ozimego

    Na początku kwietnia odbyła się w Kujawsko-Pomorskim Ośrodku Doradztwa Rolniczego w Minikowie kolejna konferencja poświęcona profesjonalnej uprawie rzepaku. Cykl spotkań jest wprowadzeniem do planowanego na początek czerwca wydarzenia „Eurorzepak Minikowo 2016”. Podczas wykładów zaprezentowano systemy ochrony rzepaku przed chorobami oraz szkodnikami. Prowadzony przez Komisję Europejską przegląd substancji aktywnych skutkuje wycofywaniem z obrotu wielu środków ochrony roślin, co przy wysokiej presji ze strony agrofagów powoduje starty w uprawie. Tematy związanie ze skuteczną walką z zagrożeniami ze strony chorób i szkodników cieszą się bardzo dużym zainteresowaniem oraz wywołują wiele dyskusji. Tak działo się również i podczas tej debaty. Innym, ważnym tematem tego seminarium był stan rzepaku po zimie, która na terenie województwa kujawsko-pomorskiego mocno dała się we znaki plantatorom. Na nowo rozgorzała dyskusja dotycząca doboru odmian rzepaku do warunków klimatycznych panujących w Polsce. Ze wstępnych szacunków przygotowanych przez IUNG Puławy wynika, że wymarznięcia objęły ok. 25% powierzchni uprawy rzepaku. Uszkodzenia mrozowe wystąpiły głównie na północy Polski, największe straty odnotowano właśnie na terenie województwa kujawsko-pomorskiego. W tym rejonie przeorane zostało ok. 60% plantacji. Przetrwały tylko te odmiany, które w wyniku selekcji prowadzonej w procesie hodowli dostosowane są do surowych warunków klimatu kontynentalnego. Należy pamiętać, że na zimotrwałość rzepaku składa się wiele czynników oddziałujących na rośliny podczas jesieni. Do najważniejszych możemy zaliczyć: warunki wilgotnościowe panujące podczas kiełkowania, przebieg temperatur, poziom ochrony przed szkodnikami, chorobami, chwastami oraz naturalną zdolność odmiany do przetrwania niskich temperatur występujących z różnym nasileniem w czasie trwania zimy. Ostatnie lata cechowały się łagodnymi zimami, co uśpiło czujność plantatorów. Styczniowe znaczne spadki temperatur przypomniały jednak o tym, że odporność na mróz to podstawowa cecha, którą powinniśmy uwzględniać przy doborze odmian. Bardzo dużym zainteresowaniem rolników cieszyło się wystąpienia Daniela Krauklisa ze stacji COBORU w Chrząstowie, który przedstawił ocenę kondycji rzepaku. W Chrząstowie wystąpiły ekstremalne warunki meteorologiczne. Zima nadeszła nagle. Na przełomie grudnia i stycznia w bardzo krótkim czasie nastąpił spadek temperatur z poziomu +6–7°C do -10°C. Rośliny nie były zahartowane, ponadto mieliśmy do czynienia z brakiem okrywy śnieżnej. Temperatura gleby na poziomie 5 cm spadła poniżej -8°C. W ciągu trzech dni ciepła jesień zamieniła się w wyjątkowo srogą zimę. Tylko nieliczne rośliny mogły poradzić sobie z takimi ekstremalnymi warunkami. Po wiosennym wznowieniu wegetacji w Chrząstowie dokonano oceny, z której wynika, że w grupie roślin z uszkodzeniami do 5% znalazły 23 odmiany. Dużą grupę stanowiły odmiany z uszkodzeniami do 10 do 30%. Niestety były i takie odmiany, które nie wytrzymały spadków temperatur. Wśród wielu odmian szczególnie dobrze poradziła sobie Atora F1. Jest to odmiana zarejestrowana w 2015 r. Przez COBORU została wytypowana jako nowa odmiana wzorcowa w prowadzonych doświadczeniach ścisłych. Przyroda potrafi zaskakiwać, nie dajmy się zaskoczyć i wybierajmy odmiany sprawdzone, które przeszły proces kwalifikacji i zostały wpisane do Krajowego Rejestru Odmian. Artur Kozera Źródło: materiały firmowe
  19. Gość

    ATORA F1 – wschodząca gwiazda na rynku

    Na stronie internetowej Centralnego Ośrodka Badania Odmian Roślin Uprawnych znaleźć można wstępne wyniki plonowania rzepaku ozimego w prowadzonych doświadczeniach ścisłych. Zestawienie zawiera dane z prowadzonych badań w ramach porejestrowego doświadczalnictwa odmian (PDO), wyniki testów nowych odmian wpisanych do Krajowego Rejestru w 2015 r. oraz odmian badanych w doświadczeniach rozpoznawczych. W czołówce zestawienia znalazła się odmiana ATORA F1, która w nowym sezonie znajdzie się w ofercie firmy Rapool. ATORA F1 charakteryzuje się stabilnym plonowaniem niezależnie od warunków klimatycznych, oraz tolerancją na okresowe susze. Buduje silny system korzeniowy. Może być uprawiana na różnych stanowiskach od słabszych do bardzo dobrych. Ze względu do szybkość rozwoju jesiennego nadaje się do wysiewu w lekko opóźnionych terminach. Mocną stroną odmiany ATORA F1 jest wysoka zimotrwałość oraz odporność na choroby. Odmiana średniowczesna w kwitnieniu oraz średniopóźna w dojrzewania. Wysokie rośliny tej odmiany są odporne na wyleganie. W badaniach rejestrowych prowadzonych przez COBORU w 2015 r osiągnęła średni plon względny na poziomie 122% wzorca, średni plon bezwzględny z badanych lokalizacji wyniósł 54,7 dt/ha. ATORA F1 w sezonie 2015/2016 została wysiana na poletkach pokazowych oraz polach produkcyjnych. Na początku grudnia w gospodarstwie rolnym k. Wągrowca przeprowadziliśmy lustrację pola, na którym wysiano odmianę ATORA F1. Pomimo panującej suszy w trakcie siewów plantacja jest w bardzo dobrej kondycji, rośliny rozmieszczone są równomiernie na powierzchni pola, znajdują się w większości w fazie 7-8 liścia. Szyjka korzeniowa głęboko osadzona jest w glebie, w zależności od stadium rozwojowego charakteryzuje się średnicą od 80 do 120 mm. Silny dobrze zbudowany palowy system korzeniowy z licznymi korzeniami bocznymi gwarantuje optymalne zaopatrzenie w wodę i składniki pokarmowe. Zarówno na liściach jak i na korzeniach widoczne są uszkodzenia spowodowane przez szkodniki, nie zagrażają one jednak prawidłowej wegetacji. Spore spadki temperatury i brak okrywy śnieżnej na początku stycznia oraz dalszy przebieg warunków pogodowych będzie decydował w jakiej formie ATORA F1 rozpocznie wiosenną wegetację, możemy jednak być pewni, że rośliny w stan spoczynku zimowego weszły w bardzo dobrej kondycji. Od sierpnia 2015 r. ATORA F1 została odmianą wzorcową w badaniach ścisłych prowadzonych przez COBORU. Źródło: materiały firmowe
  20. Uprawa rzepaku to wyzwanie dla najlepszych gospodarstw. Zarówno stanowisko, jak i cała agrotechnika powinny być na jak najwyższym poziomie. Trzeba jednak pamiętać, że plonowanie w dużej mierze zależy potencjału wybranej odmiany. Należy zwracać uwagę na te, które pochodzą z uznanych hodowli i sprawdzają się w uprawie w latach o typowym dla naszej szerokości geograficznej przebiegu pogody – okresowe silnie mrozy i odwilże bez okrywy śnieżnej oraz przymrozki na przedwiośniu. Cechy dobrej odmiany to: zimotrwałość, tolerancja na suszę, odporność na podstawowe choroby grzybowe oraz stabilność plonowania niezależnie od występujących warunków pogodowych. Kryteria te spełnia zarejestrowana przez COBORU w 2014 r. odmiana POPULAR F1. Szczególnie polecamy tę odmianę wymagającym producentom rzepaku. POPULAR F1 to idealna kombinacja najwyższych plonów nasion i oleju. W ostatnich latach badań rejestrowych i w systemie PDOiR zajmowała czołowe lokaty. W 2014 r. osiągnęła najwyższy wśród rejestrowanych odmian plon względny na poziomie 115% wzorca (plon bezwzględny 59,3 dt/ha). POPULAR F1 charakteryzuje się wybitną zimotrwałością, potwierdzają to badania prowadzone przez COBORU, odmiana ta bez większych uszkodzeń przetrwała panujące w pamiętnym 2012 r. mrozy sięgające do -20oC. Ponadto powoli rozpoczyna wiosenną wegetację, co przyczynia się do minimalizacji ryzyka uszkodzeń przez przymrozki. W rozwoju jesiennym POPULAR F1 charakteryzuje się płaską rozłożoną rozetą z nisko osłodzonym stożkiem wzrostu oraz mocnym palowym systemem korzeniowym z dużą ilością korzeni bocznych i włośników. Dzięki temu rośliny w bardzo dobrej kondycji wchodzą w spoczynek zimowy. Źródło: materiały firmowe
  21. Uprawa rzepaku ozimego wymaga dużych nakładów finansowych oraz wysokiego poziomu wiedzy ze strony plantatorów. Nawet w przypadku poniesienia nakładów oraz wykonania wszystkich zabiegów nasze plany może pokrzyżować pogoda, a zwłaszcza warunki panujące w trakcie wschodów, spoczynku zimowego czy też pojawiające się na przedwiośniu przymrozki. Jaka zatem jest wstępna ocena przezimowania plantacji rzepaku ozimego w naszej części Europy? Zimotrwałość jest jednym z głównych czynników wpływających na plonowanie. Jak pokazują dane meteorologiczne, Europa Północno-Wschodnia na początku roku znajdowała się pod wpływem zimnych mas powietrza przy jednocześnie niewielkiej pokrywie śnieżnej. W krajach bałtyckich mieliśmy do czynienia w styczniu z temperaturami sięgającymi do -25OC bez okrywy śnieżnej. Taka sytuacja przyczyniła się do powstania znacznych strat mrozowych na plantacjach rzepaku. Szczególnie ucierpiały rośliny słabsze oraz niedostosowane do kontynentalnych warunków klimatycznych. Wśród krajów bałtyckich największych strat należy spodziewać się na Łotwie, nieco mniejszych na Litwie. Obecnie jeszcze za wcześnie, aby dać jednoznaczną odpowiedź dotyczącą przezimowania. Ponadto w momencie rozpoczęcia wegetacji następuje zmniejszenie odporności na mróz. Konsekwencją tego może być większa podatność roślin na pojawiające się wiosenne przymrozki. Rzepak ozimy posiada dużą zdolność kompensacji strat mrozowych. Nawet przy obsadzie 10 roślin/m2 potrafi wydać zadawalający plon nasion, oczywiście pod warunkiem równomiernego rozmieszczenia roślin na powierzchni pola. Podobna sytuacja miała miejsce na Białorusi. Jak podaje białoruski departament rolnictwa, straty w uprawie rzepaku mogą wynieść ok. 20–25%. Sytuacja jest oczywiście zróżnicowana w zależności od regionu. Jak wynika z naszych obserwacji, największe straty – nawet do 50% – mogą wystąpić w okolicach Witebska. Do tak wysokich strat przyczynił się niedobór wody w okresie jesiennym, a także wysiew odmian populacyjnych w zbyt późnym terminie. Ponadto pierwsze uszkodzenia mrozowe na Białorusi pojawiły się już październiku, gdy odnotowano w nocy znaczne spadki temperatur. ATORA F1, Chrząstowo,2016 W Polsce pojawiają się już pierwsze wstępne oceny przezimowania rzepaku ozimego. Wynika z nich, że najgorsza sytuacja panuje na terenie woj. kujawsko-pomorskiego, w którym uszkodzenia mrozowe mogą wynieść ok. 50%, oraz pas północno-zachodniej Polski z możliwymi startami 20–30%. Najlepsza sytuacja występuje na południu Polski w tym przypadku należy się liczyć z ok. 5% uszkodzeniami. W tym momencie sytuacja jest jeszcze bardzo dynamiczna i należy wstrzymać się z ostatecznymi ocenami. Ze wstępnych obserwacji na terenach z największymi uszkodzeniami mrozowymi wynika, że odmianami, które najlepiej poradziły sobie ze znacznymi spadkami temperatur były ATORA F1 oraz POPULAR F1. Świadczą o tym zdjęcia z przeprowadzonej lustracji polowej. Na ostateczne określenie stanu przezimowania musimy jeszcze poczekać ok. 2 tygodni. POPULAR F1, Spytkówki, 2016 A. Kozera, Dr. A. Döring, R. Brand, Rapool Foto: griga
  22. Gość

    Wspomóż system korzeniowy preparatem Rooter!

    Zima powoli dobiega końca, a z pól dochodzą głosy rolników, że nie była ona łaskawa dla roślin uprawnych. W niektórych częściach kraju zboża ozime są zwyczajnie martwe, przez co w najbliższym czasie konieczne będzie ich zaoranie. Dotyczy to szczególnie jęczmienia i pszenicy wysiewanych na Warmii i Mazurach, części Wielkopolski, a także na Podkarpaciu. Natomiast tam, gdzie rośliny przetrwały zimę, wymagają pilnego wzmocnienia, aby rozpocząć „pełną parą” wiosenną wegetację. Na skutek nagłych zmian warunków pogodowych podczas spoczynku zimowego roślin ucierpiał przede wszystkim rzepak ozimy. Jesienią pięknie wyglądające plantacje rzepaku dziś „wołają o pomoc”. – Ze wszystkich zakątków Polski mam informacje, że tegoroczna zima jest bardzo zróżnicowana. Od głosów tragedii, że niemal wszystko w gospodarstwach wymarzło – po głosy euforii, że wszystko jest na dobrej drodze do uzyskania wysokich plonów, jeśli nie przyjdą drastyczne susze wiosenno-letnie. Zmiany pogodowe w okresie spoczynku zimowego roślin pokazują, jak istotną rolę odgrywa w praktyce lokalizacja danego gospodarstwa, a mówiąc szczegółowiej nawet określonego pola. Ta mijająca zima była naprawdę w wielu rejonach bardzo chimeryczna i nieprzewidywalna – wyjaśnia prof. dr. hab. Marcin Kozak z Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu, który znaczną część swojego zawodowego życia poświęca ocenie skuteczności stosowania krajowych i zagranicznych biostymulatorów. Pszenica ozima Bamberka. Po prawej rośliny opryskiwane Rooter (4 tyg. po zabiegu). Co więc można zrobić w chwili obecnej, jeśli chcemy wspomóc pszenicę czy rzepak, których stan z różnych względów jest bardzo daleki od optymalnego? – Każdy z nas zdaje sobie sprawę, że osłabione po zimie rośliny wymagają w tej chwili stworzenia jak najlepszych warunków do szybkiej i intensywnej regeneracji tkanek. Zarówno pszenica, jak i rzepak są gatunkami wymagającymi intensywnej technologii uprawy, dlatego moim zdaniem powinniśmy „pobudzić” je do wiosennej wegetacji, stosując preparaty o charakterze biostymulatorów – wyjaśnia prof. Kozak. – Głównym zadaniem biostymulatorów jest wzmocnienie naturalnych procesów przebiegających w roślinach, takich jak np. fotosynteza, która z kolei będzie powodować odbudowę części nadziemnej roślin (np. rozety liściowej rzepaku) oraz rozbudowę systemu korzeniowego będącego niejako „sercem rośliny”. Stresy abiotyczne (np. wahania temperatur powietrza, niedobory wody) czy biotyczne (np. ataki chorób i szkodników) zawsze w mniejszym czy większym stopniu oddziałują na roślinę uprawną, dlatego tak ważna jest obecnie pomoc roślinie. Biorąc pod uwagę coraz większy wpływ zmian klimatycznych na rozwój roślin w Polsce oraz narastającą presję chwastów, chorób i szkodników, nie można zwlekać z aplikacją biostymulatorów. W często zmiennych warunkach roślina, aby rozwijać się prawidłowo, wydać wysoki oraz dobry jakościowo plon, musi mieć mocny i sprawnie działający system korzeniowy. Należy zatem postawiać na „korzeń” i wzmocnić go biostymulatorem, np. preparatem Rooter oferowanym przez firmę Arysta LifeScience. W biostymulatorze Rooter zastosowano specjalną technologię PhysioActivator™. Dlaczego właśnie Rooter? – Polecam Rooter, gdyż w skład preparatu wchodzą substancje aktywne pozyskiwane nowoczesną technologią jako filtrat GA 142 z alg morskich Ascophyllum nodosum, wzbogacone dodatkowo o fosfor – 13,0% w przeliczeniu na P2O5 oraz potas – 5,0% w przeliczeniu na K2O, które – jak wynika z badań prowadzonych m.in. na polach doświadczalno-produkcyjnych mojej uczelni – bardzo korzystnie oddziałują na wiosenną regenerację roślin zarówno pszenicy, jak i rzepaku – wyjaśnia ekspert. – Rooter działa jak legalny doping stymulujący system korzeniowy rzepaku do silniejszego wzrostu i głębszego zagłębiania w glebę, co przydaje się, szczególnie gdy wczesnym latem zaczyna brakować wody i rośliny cierpią na stres suszy. Z doświadczeń wynika, że po aplikacji Rootera wzrasta świeża i sucha masa systemu korzeniowego. Ponadto stosowanie Rootera poprawia pobieranie makro- i mikroskładników z gleby, przez co rośliny są lepiej odżywione, a w efekcie końcowym wzrasta liczba rozgałęzień bocznych i łuszczyn na roślinie. Te cechy wpływają następnie na końcowy plon nasion. Podobne zjawisko obserwowaliśmy w uprawie pszenicy ozimej, gdzie po oprysku Rooterem oprócz zwiększenia masy systemu korzeniowego dochodziło do zwiększenia liczby rozkrzewień produkcyjnych, liczby ziarniaków w kłosie, a rośliny gromadziły w swych tkankach więcej azotu, fosforu i potasu. To wszystko miało następnie wpływ na lepsze plonowanie roślin. Dlatego jestem zwolennikiem stosowania Rootera do regeneracji poziomowej roślin – dodaje. Wiadomo, że rolnicy będą zainteresowani wynikami w praktyce. Czy więc stosowanie biostymulatora Rooter przyniesie za sobą zwyżki plonów nasion / ziarna? Stosowanie biostymulatorów ma za zadanie wspomóc roślinę w celu osiągnięcia jak najlepszego plonowania, ale tak jak wysokiej klasy zawodnik potrzebuje zbilansowanej diety i odpowiedniej suplementacji, aby osiągnąć światowy rekord, tak roślina potrzebuje m.in. zbilansowanego nawożenia i do tego „legalnego dopingu”, którym może być właśnie zarejestrowany w Polsce Rooter. – Na podstawie dotychczas prowadzonych badań mogę realnie stwierdzić, że wzrost plonów ziarna pszenicy / nasion rzepaku oscyluje najczęściej w granicach ok. 6–8%, ale należy mieć świadomość, że wartości te mogą ulec zmianom w zależności od wielu czynników, do których należą: lokalizacja, odmiana, agrotechnika, przebieg pogody w sezonie wegetacyjnym – podaje prof. Kozak. Podsumowując zagadnienie celowości stosowania Rootera w uprawie pszenicy i rzepaku, można powiedzieć: Rooter to postawienie przysłowiowej kropki nad „i” w agrotechnice tych gatunków, ale samo „i” nie tworzy całego zdania. Pamiętajmy zatem o dobrych podstawach. Rzepak Artoga F1. Po prawej rośliny opryskiwane Rooter (4 tyg. po zabiegu). Foto: Kondzio55
×
×
  • Dodaj nową pozycję...
v