Moi rodzice w latach 90-00, zajmowali się warzywami, papryka, pomidor, ogórek, kapusta, kalafior, itp. Wszystko szło na giełdę w Kalinowicach i na pobliskie bazary w dni targowe. Wraz z nadejściem marketów sprzedaż była co raz to gorsza, jak wcześniej towar znikał całkowicie tak później wracało się z niesprzedanym towarem. I teraz sami przyznajcie, kto z młodych jeździ na zakupy na rynek? Same dziadki bo to ich wyuczony nawyk, młodzi ludzie chodzą na zakupy na targ bo zresztą niby kiedy skoro w dzień są w pracy, po robocie jadą do marketu i czy to godzina 18 czy 20 zawsze kupią to co im potrzeba i wszystko w jednym miejscu. Amen.