Dalej brniemy w coraz wiekszy offtop, ale napisze swój przykład dosłownie z ostatnich dni. Rozwaliłem kolano w czasie prac jesiennych, niefortunne poślizgnięcie i strzelona łąkotka i więzadło. W pierwszej chwili się nie wydawało tak poważnie, ale aby to dobrze i fachowo zdiagnozować poszedłem prywatnie do dobrego ortopedy, na szybko zrobiony rezonans wykazał uszkodzenia, których sie nie spodziewałem, propozycja szybkiej operacji od lekarza była nie do odrzucenia z racji, że w lutym znów prace polowe, zaplanowane roboty w drugim zawodzie po prostu odmówiłem, niektóre przesunąłem, orke zimową dokończył ojciec. 1.12 zostałem zoperowany, zwolnienie wiadomo. Dopiero w ostatnich dniach zacząłem chodzić bez kul, wezwali mnie do krus, aby dostarczyć nr konta do wypłat chorobowego, bo do tej pory nigdy z tego nie korzystałem, pezy okazji poszedłem zapytać o odszkodowanie. I co sie okazuje? Powinienem był zgłosić to co mi sie stało w momencie gdy sie to stało, to by przyjechali na ogledziny miejsca zdarzenia, najlepiej jakbym odrazu był u lekarza ale na nfz(7 msc na wizyte trzeba czekać), potrzebny jest świadek zdarzenia, sam byłem w polu… Tak generalnie dali mi do zrozumienia, że na odszkodowanie niema co liczyć, bo nie miałem wypadku według ich schematu i zbyt szybko działałem aby dojść znów do sprawności. Jak się okazuje na leczenie na NFZ również. Jedynym plusem w tym wszystkim jest to, że operacja była na NFZ i nie musiałem zapłacić za nią 20tyś…