W rolnictwie jest taki dołek, że nawet ja naprawiając elektronike w złomach rolniczych widzę o ile mniej jest pracy, a przecież nie jest możliwym aby nagle się to wszystko psuć przestało. Na to się składa wiele rzeczy. Począwszy od tego, że rolnicy nie kupują używanych ciągników, w których coś tam odrazu niedomaga, więc tego się już nie naprawia, handlarze mało sprowadzają, ja również nie kupuje, bo jest problem sprzedać, dawniej ciągnik stał u mnie zwykle jeden cykl na olx, teraz jeden sprzedałem po 4 cyklach, drugi po dwóch, a trzeci kończy 3 cykl i raczej patrząc na ilość telefonów to nie zanosi sie na szybką sprzedaż. Widze, że im droższy tym trudniej. Wracając do napraw, to ludzie chcą usuwać usterki tylko te, które unieruchamiają sprzęt, mniejsze niedomagania mówią „zrobimy kiedyś”. Jeszcze rok, dwa temu, to o jakieś pierdoły męczyli, takie mało istotne w pracy. Dziś o pierdoły nikt nie dzwoni. Auta też ciężko sprzedać, o auto za 30k kilka telefonów było, ale jedna osoba oglądała, za 60tyś, ani nawet jednego telefonu, jacyś pisarze o zamiany. Więc ogólnie się zrobiło ciężko ze wszystkim.