Zasada jest prosta jak cep. Kiedyś poprosiłem kumpla by pokazał mi broń. On ją wyjął. Wyjął magazynek Następnie przeładował sprawdził czy w komorze jest nabój. odwrócił się wycelował w ziemię nacisnął spust. Upewniwszy się w ten sposób, że w pistolecie niema żadnego naboju dał mi go do ręki. Granatnik pewnie przystawił by sobie do głowy i tak sprawdzał czy strzeli czy nie.
Granatnik wyszedł na idiotę przed całą Polską jak ty teraz broniąc go. Postąpił jak ostatni dureń a komunikaty to mógł sobie głosić jakie chce. Tym bardziej, ze jak się potem okazało miał w tym pomieszczeniu inny granatnik. Więc albo psychiczny albo samobójca albo po prostu dureń. Warto wspomnieć, ze brat granatnika zamieszany był w jakieś przekręty chyba z vat em. Fajna rodzinka.