Wiesz to dużo zależy od pogody. Aby po deszczu się dało potrzebne jest słońce i wiatr. Jak się kisi to w życiu łuszczyna nie wyschnie. Ale często pada deszcz a później słoneczko. A to czy jest mokro w polu czy nie to inna bajka
Dosłownie w tym samym czasie i tak jestem na gospodarstwie. A jak miałbym siedzieć i się denerwować na całość areału, że nikt nie chce przyjechać to chyba bym oszalał. Już do rzepaku 4 dzień do mnie jadą i co wyschnie to na nowo 2-3 litry spadnie i po robocie. Dlatego jeśli w przyszłym roku zdecyduje się na siew rzepaku to odrazu zimą szukam stołu do bizona
Rzepak przy słonecznej pogodzie można kosić po 2-3h od ustania opadu więc akurat zbiór tej rośliny to nie problem. I to z opadami mówię z własnego doświadczenia. Łuszczyna ma po prostu nie oklejać sit
Tak samo możesz wliczyć ryzyko poważnej awarii swojego kombajnu. Już tak miałem że nie skończyłem żniw swoim. Więc liczenie ryzyka w obu przypadkach jest wymagane.
Ja na pewno bym nie wrócił do kombajnu gdyby Kuzyn dalej przyjeżdżał, ale poszedł w duże usługi a ja mam za mało. Dodatkowo kombajn kupiony od Przemka wiec wiedziałem co biorę a cena była na tyle dobre że się skusiłem. Tak z ogłoszeń bym nie kupował i pewnie dalej bym jechał na usłudze
Bo nie liczą i tyle.
W okolicy tych co znam że świadczą usługi to są to zwykli gospodarze którzy na to postawili. I szukanie drugiego dna troszkę jest nie trafione
Na ile zł/h wyceniasz swoją pracę? Jak bym uczciwie chciał policzyć czas przygotowania i koszenia to przy moich 13ha rocznie już sam koszt pracy mógł by przekroczyć wartość usługi.
Czyli finalnie i tak ma interes jak cholera. Koło mnie jest spółdzielnia chyba 1000+ która nie ma ani jednego kombajnu. Wszystko usługi, kiedyś coś u nich kupowałem i spytałem czemu nie swoje. Odpowiedz prosta, ludzie za dużo kosztują a cały rok trzeba im zapewnić pracę nie tylko na żniwa
Kilka lat przyjeżdżał mi kuzyn. Czysta przyjemność, świerza maszyna. Ja musiałem tylko zapewnić odbiór. Żniwa zajmowały mi jeden dzień. Mając swój realnie potrzeba z 2 tygodnie. Nikt nie liczy ile zajmuje przygotowanie naprawy awaryjne. Gdyby nie sytuacja to za cholerę bym kombajnu nie kupił Kiedyś były takie na wsiach, ale niestety ludzie nie szanowali i się skończyło. U mnie wioskowy była sadzarka, siewnik buraków, kombajn Anna, kosiarka, rnw3. Do tego był nawet śrutownik ale wiadomo każdy brał i nie dbał jak o swoje więc się skończyło
Stare to osprzęt rau, a belka lechler
Da, ale coś holenderskiego. Typu douven, sieger, dubex. Stan będzie taki se, ale waga za to duża. Licz około 800kg pusty i lance po bokach