Przecież to proste chłopie. Zgłaszasz do utylizacji padnięcie, przyjeżdża kierowca, Dajesz mu paszport oraz załącznik czyli na bardzo dobrą flachę żeby zapomniał o sprawie przy wypiciu i wszyscy są zadowoleni On daje Ci papier o padnięciu i git.
Miałem kiedyś przypadek, że padł cielak. Ułożyłem go za oborą bo było lato. NA drugi dzień zostały same kości i łeb bo psy sąsiada tak go opracowały. Kierowcy powiedziałem o tym zanim go zobaczył na co odpowiedział nieprzejęty - "byle kolczyk był, reszta mnie nie interesuje"
Sorki za post nie na temat i proszę o wyrozumiałość