U nas retencja nie istnieje, tylko dużo gadania. Obecnie jest taki poziom wód w rzekach i rozlewiskach, że gdyby tylko część zmagazynować to wystarczyłoby na całe podlewanie w Polsce. Gdy ta woda ucieknie do morza staje się bezużyteczna z gospodarczego punktu widzenia. Ale u nas nie wolno nawet trochę spiętrzyć wodę w małej reczce bo potrzeba pozwoleń i długotrwałej procedury, a powinno być to maksymalnie ułatwione, np. na zgłoszenie. Pobrać wody bez spiętrzenia też nie wolno bez pozwolenia. W ten sposób w pierwszej kolejności byłyby wykorzystywane wody powierzchniowe co byłoby korzystniejsze, a nie głębinowe.
Odnośnie pytania kolegi, to podstawa czy jest szansa na wodę, bo z tym jest bardzo różnie. Potem przygotuj się na duże koszty i bardzo czasochłonna procedurę. Raczej legalnie w przyszłym sezonie nie podlejesz z tej studni (możesz nie zdarzyć z papierologia).
No i podstawowa rzecz jakie uprawy będą nawadniane. Jeżeli jakieś warzywa, ziemniaki to ok. Ale jak zboża, kukurydza i rzepak to opłacalność raczej słaba. Bo duże koszty to nie tylko koszty inwestycji i zakupu, ale również późniejsza eksploatacja. Jeszcze dodam że w przypadku robienia nowego przyłacza na prąd na polu z automatu jest taryfa taka jak pod działalność gospodarczą.