nigdy nie siałem pszenicy a w tym roku będzie ku temu dobra okazja, przynajmniej niektórzy tak uważają, ale nie chcę się naciąć. do rzeczy. mam ok 12 hektarów ziemi IV- VI klasa ( VI ok 0,5, ha, większośc IV) na ok 9 ha rośnie w tym momencie wyka jara posiana na poplon, popryskane na wiosne, stalerzowane i zasiana wyka. przedplonem była łąka i ugór kilkuletni. na pozostałej części jest koniczyna zasiana na nasiona ale jest sporo chwastów i w dodatku nie udało mi się zebrać pierwszego pokosu bo przez ponad dwa tygodnie lało dień w dień i wszystko zgniło. tam gdzie ta koniczyna to mogę jeszcze rozrzucić obornik bo leży blisko. ph na tych kawałkach jest od 4,8 do 5,5. wyka była zasiana z zamiarem zaorania na poplon ale z koniczyną miało być inaczej. no i myśle żeby poczekać aż koniczyna ładnie odrośnie, wtedy ja potraktować obornikiem, zaorać to wszystko i posiać pszenicę. u nas dobrze się udaje ostroga. zostało mi wapno granulowane z wiosny to spokojnie by starczyło po pół tony na hektar. dodam że tam gdzie koniczyna to wcześniej też był taki pseudo ugór, tzn moje bydło tam się pasło przez kilka lat ale perz do kola rósł i chwasty równie niskie stąd pomysł wspomożenia obornikiem. jak myślicie uda sie pszenica na takich stanowiskach? jakie zastosować nawożenie NPK i N? czy lepiej sobie odpuścić i zasiać owies? a może żytko?