Wg mnie coś metabolicznego.
Mieliśmy kiedyś takie przypadki jak rodzice karmili. Też ani ketoza ani kwasica ani przemieszczenie a krowy nie żarły. Połowa przypadków wyjechała na rzeż. Druga połowa zjechała z mlekiem i jakoś wyszły ale laktacja do kitu. Jedna kiedyś ziemniakami uratowałem bo nic nie chciała a ziemniaki jadła, i powoli resztę zaczęła jeść.
Ale to była epoki późno zbieranych traw, śruty zbożowej i szczypty koncentratu