Prawda. Ja się dziwię młodym tej ucieczki do miasta jeszcze w tych pojebanych pseudo pandemicznych czasach gdzie każdy kazdego by zajebal za barak maseczki. A na wsi to mi mogą skoczyć. Mój wujek skasował krowy i poszedł do pracy do miasta i wcale więcej czasu wolnego ode mnie nie ma, tyle co może urlopu sobie wziąć. Trzeci tydzień wiezie mi koty a mieszka może 4 km ode mnie, ciągle nie ma kiedy. Także dla mnie, to sen o mieście to jakieś nieporozumienie bo wszędzie trzeba pracować.
A przyszłość może być różna i może się zdążyć, ze wrócą na wieś.