Na samym początku lat dziewięćdziesiątych, maluchem holowałem chyba zaporożca ,czy wartburga .Niby nic nadzwyczajnego, ale to było po tamtej stronie Odry, na autostradzie. Nie pamiętam 30-50 km. Miałem byle na zjazd,a dowlokłem do granicy. Na granicy mówię mu by złapał jakieś większe auto, bo maluch nawet na Polskę to ,,średni''innego malucha ciągnąć, grunt że z autostrady go zwlokłem ,a przecież nie wolno ciągnąć .To on zamiast podziękować z ryjem na mnie, nawet grosza nie wziąłem, tylko jeszcze czas sp......... ,a ten drze japę że dalej ciągnij ,jak niewolnik ,i to kużwa czym ,w lato. A ludziska patrzą . No kutwa nie ,przed szlabanami odpiąłem swoją linkę i żegnaj h... . Zeby h.... nie rzucał, powoli bym go jeszcze trochę przeciągnął w bardziej ,,cywilizowane miejsce''. Człowiek pomaga drugiemu bo tak trzeba,a taki h.. tak potrafi zniesmaczyć .😐