Ja tylko napisałem jak to powinno wyglądać. Chętnie bym na wbc sprzedawał i nie bawił się w ważenie, wycenianie czy wróżenie ile ten czy tamten się wybije, ale to nad tym by musiała być jakakolwiek kontrola.
A rolnik zawsze narzekał i narzekać będzie, chociaż co raz bardziej ma na co narzekać biorąc pod uwagę wkład finansowy i pracy, a co z tego zostaje. Tym bardziej, że najniższą czy średnia krajowa mocno w górę, każdy za wszystko się ceni. Cokolwiek byś nie chciał zrobić to za 1-2 dni roboty firemki krzak kilka tysięcy, a grubsza robota czy jakiś remont czy ocieplenie itd to dziesiątki jak nie setki tysięcy nikogo nie dziwią. U nas jak było 1-2 tys z byka czy z hektara tak nadal jest. Mając np. 20 hektarów samej dopłaty miałeś tyle co cały rok ktoś na najniższej krajowej zarobił, teraz dopłaty podstawowe w dół, pensja 2-3x w górę. I to nie, że rolnik ma komuś zazdrościć pensji, ale później wszelkie usługi czy towary musisz kupić w cenach już po inflacyjnych, tak samo towary w sklepach drożeją, bo pensja drożeje, tylko my z tego tortu nic nie dostajemy. W każdej branży wzrost kosztów przerzuca się na klienta tylko w rolnictwie jest odwrotnie. Zaraz będą artykuły, że od nowego roku to i to drozje, bo produkcja droższa, a u nas będzie byk, mleko, świnia tanieje, bo ubojnia od nowego roku ma większe koszty