Ja tego nie robiłem i nie nie robię co nie znaczy,że kiedyś nie zrobię a na razie to wcinam jak ktoś gdzieś postawi albo dostanę w prezencie słoiczek ale zawsze były w formie krojonej w kostkę. Jak Ty robisz takie na wypasie drążone łyżką to się nie dziw,że ze śliwkami goście mylą
O niemcach, ich gospodarce a raczej na czym ona wyrosła nie ma co ze mną dyskutować bo się tylko pokłócimy a ja i tak zostanę przy swoim więc ten temat zamknijmy...a co do dronów to są wsie gdzie jak jeden kupi to zaraz wszyscy będą mieli...jeśli oglądałeś kiedyś (a jak nie to obejrzyj) film Kogiel Mogiel to tam jest pokazana taka sytuacja z wanną...to jest niby satyra i to stara ale niestety wciąż aktualna
Starsi coraz starsi i często sił nie mają a młodzi mleko, ziemniaki i pomidory ze sklepów obwoźnych kupują...podobnie i jajka bo kury też coraz mniej ludzi trzyma. Sam ogród mam raz na dwa lata bo czasu nie starcza żeby ogarnąć w porę i potem to już tylko jakaś rzodkiewka, sałata i rukola bo uwielbiam a reszta warzyw zwłaszcza korzeniowych ze sklepu Do kur się przymierzam od wielu lat ale teraz te ptasie grypy ciągle i tylko tego mi brakuje żeby sąsiedzi jeszcze donieśli,że kury mam.
lufthansa to dla mnie to samo co luftwafe więc niech tak nie jojczą bo jeszcze kilkadziesiąt lat temu latali nad Polską jak chccieli a teraz im jakiś dron przeszkadza.
Co do gołębi to podejrzewam,że takie najlepsze potrafią być duuuużo droższe od nawet profesjonalnego drona...
Akurat po Magdzie G to widać,że chyba sam smalec je bez żadnego urozmaicenia
@patryk546 Filmiku nie skomentuję bo dźwięku nie mam w laptopie więc nie wiem co ten koleś do mnie mówił...coś wysiadło
Nikt nie broni na wierzch położyć jeszcze krążek surowej cebuli a nawet jest to wskazane z powodów smakowych...no i obficie popieprzyć i trochę posolić już na chlebie.
U mnie to już tylko ja mam trzy konie i to nie pracują tylko są jak to ja mówię dla upiększenia krajobrazu a co do tego,że na wsi coraz mniej wsi to są już wsie gdzie cebuli nie znajdziesz bo nikt ogrodu warzywnego już nie sieje
Oj kolego...a co jeść mleko i śmietanę bez tłuszczu...coś co ma być słodkie bez cukru...piwo bez alkoholu...mleko bez laktozy...mąkę bez glutenu...itp...itd...a ja Ci powiem,że jak się je wszystko to co naturalne to otem żadna niewiasta nie powie,żeś się nie spisał tam gdzie spisać się powinieneś...to jeden z głównych powodów dla których chłop powinien jeść obfite i pełne posiłki oczywiście z "zieleniną" a nie tylko samo mięcho...tak więc nie kręcić nosem tylko smalec jeść a zwłaszcza teraz zimą.
Jakoś te ograniczenia prądowe nie przeszkadzają takimi dronami przerzucać papierosy przez granicę z Białorusią i podejrzewam,że na jednym aku robią po kilka kursów....Tyle,że tam taka zabawka raczej szybko się zwraca a w rolnictwie to tak sobie.
Smalec ze skwarkami, cebulą i jabłkiem. Z tego co wiem cebule dodaje się przed jabłkiem a samo jabłko na końcu i bardzo krótko się podsmaża z resztą mikstury. Po zastygnięciu (zastygać najlepiej w słoikach, które od czasu do czasu obracamy i dzięki temu nie mamy na górze smalcu a na dole dodatków tylko jest w miarę wymieszane) na chleb najlepiej razowy i do tego obowiązkowo kiszony ogórek a jak jest dobre towarzystwo (bo z byle kim to i samego smalcu szkoda) to do tego wszystkiego flaszeczka. Życzę wszystkim smacznego i na zdrowie
...i co najciekawsze to ta prędkość każdemu wystarczała i tak naprawdę to mało kto wtedy jeździł szybciej jak 70-80...i nikt się nigdzie nie spóźniał z tego powodu
Znajomy miał taki mały sklepik spożywczy i warzywniak w jednym. Kupił nowego Tarpana z silnikiem Perkinsa i dzień w dzień dowoził nim towar z giełdy 60 km. w jedną stronę. Czasem robił dwa lub trzy kursy na dobę. Zrobił nim bez remontu prawie 300 tyś km. Później kupił go mój bliższy kolega i wiele lat służył mu w gospodarstwie oraz w łowiectwie bo był myśliwym i rozwoził paszę zimą. Nawet brak napędu 4x4 mu nie przeszkadzał bo do felg dospawał specjalne obręcze i mocował do tego łańcuchy, które zresztą też sam zrobił chyba z łańcuchów zrywkowych do lasu. W tej kompletacji szedł przez zaspy jak czołg z belą sianokiszonki na pace. W końcu gdzieś coś pociekło z układu chłodzenia i przegrzał silnik. Od tej pory jeździł dalej ale oleju dolewał sporo...ale to nie koniec historii. Gdzieś okazyjnie kupił 330 w stanie złomu. Ogarnął skrzynię i zwolnice ale silnik okazał się nie do naprawy. Wymyślił więc,że wsadzi Perkinsa z Tarpana w którym zaczęła już gnić rama a kabina była sitem. Jak pomyślał tak zrobił. Wszystko pełna profeska bo kolega perfekcjonistą był pod każdym względem. Rok przemęczył się z biorącym olej silnikiem bo już nie miał kasy na porządny remont a jak to on kichy nie chciał odwalać. Remont zrobił po roku i pracował tym ciągnikiem jeszcze kilka lat. Niestety zginął tragicznie we własnym stawie po tym jak właśnie tym ciągnikiem zsunął się z grobli. Wielka strata dla wszystkich którzy go znali...a jego 330 z Perkinsem z Tarpana chodzi dalej jak nowa i chodzić będzie do końca świata i jeden dzień dłużej...