Ehh, sam nie wiem w co ręce włożyć.
Trza się szykować do tego co ma być, a czas ucieka sam wiesz jak szybko...
A jak majstry wyceny zaczęli mi robić, to stwierdziłem że po coś bozia dwie ręce i trochę rozumu dała.
Tydzień urlopu jeszcze to ile się da muszę nadrobić 🫣
Kiedyś pewnien człowiek mi powiedział, że ludzie którzy mieli ciężką sytuację dzielą się na dwie grupy. Jedna to taka która przez całe życie nie wyjdzie ze swojej strefy komfortu i wszystkie nie powodzenia będzie usprawiedliwiac tym że tak było w domu to jak ma być inaczej u niego a jemu to i tak nic nie wyjdzie, bo tak jest poprostu lżej i wygodniej, a druga to ta która się z tego dna odbije i nie będzie żyła przeszłością.
To pierwsze podejście jest o wiele wygodniejsze, ale to okłamywanie samego siebie. W twoim przypadku również bo głupi chłopak nie jestes, a traktujesz sam siebie gorzej niż źle...