Borówa,w przeciwieństwie do truskawki ma jeszcze duży potencjał do ekspansji na rynku. Ludzie jeszcze szaleją za truskawką, ale do borówki też już się przekonują. Jest to też trwalszy owoc. Ukraińcy i Rumuni, bo powierzchniowo to oni jedynie mogą z Polską konkurować w naszym regionie, sadzą tyle chyba nie po to, żeby tego nie sprzedać. I myślę, że z racji tego, że są to kraje o kontynentalnym klimacie, to oni celują w późne odmiany. Jeśli chodzi o wczesne odmiany, to klimatycznie szans z UK, Francją, Hiszpanią czy nawet Niemcami nie mamy. Więc zostają odmiany pośrednie. Takie teoretyczne sprawy, do których nie trzeba lat praktyki.
Myślę, że przy mniejszych plantacjach trzeba szukać lokalnego rynku lub rozglądnąć się za eksportem lokalnym tzn. znaleźć jakieś lokalne stoiska w małych zachodnich miastach. Na giełdę jeździć z towarem z półhektarowego kawałka to się chyba mija z celem.
A z moich skromnych doświadczeń, to 2 kwestie przy uprawie są do rozwiązania: woda i ptactwo, a właściwie dużo wody i ptactwo... Reszta do ogarnięcia:)