Nie było przerw w dostawie prądu. Wieczorem sprawdziłem i było tylko 2.8 kW za cały dzień. Na drugi dzień spadł śnieg, patrzę o 9 rano a tu na aplikacji SEMS pisze "offline". Sprawdziłem internet, działał. Potem poszedłem pod instalacje i widzę, że falownik nie ruszył. Odśnieżyłem panele ale nic się nie poprawiło. Falownik ma przepracowane 206 godzin a produkcja prądu to 903 kW. Akurat wypadł weekend i poczekam do poniedziałku. Gwarancja miała być "door do door" czyli jak zachwalał przedstawiciel, że w ramach gwarancji po awarii przyjeżdżają, zdejmuja zepsute i wkręcają nowy. Mam rozszerzona gwarancję na falownik na 10 lat, dodatkowo ubezpieczyłem przy polisie na ubezpieczenie gospodarstwa. Ale przecież żadnej burzy nie było. Dzięki za porady. Napiszę jak wyszła ta naprawa, no cóż mam pecha. 2 tyg od uruchomienia i już awaria. Wielu znajomych ma i takiego przypadku nie było. A mają naprawdę "budżetowe" instalacje z finansowania poprzez swój urząd gminy.
Aktualizacja: Dziś był elektryk i zdjął falownik, nie włącza się. @RU68, po wyjęciu złaczy ze skrzynki która zaznaczyłem pomarańczową ramką, na jednym ze złaczy wytworzył się łuk elektryczny. Ten elektryk wymienił całą tą skrzynke. Zjawisko już nie wystąpiło. Wie Pan dlaczego wystapiło takie zjawisko?? Pomierzył też napięcie na kablach od paneli, było prawidłowe. Ewidentnie falownik jest "martwy". Zapakowałem go w karton, czekam na kuriera, i rozpatrzenie reklamacji przez producenta falownika. A miało być "z drzwi do drzwi"... Za porady z góry dziękuje.