Rząd Niemiec zauważył że sprzedaż siadła. A siadła, bo kryzys jednak jest. Nasi jeszcze tego nie zauważyli a PiS nie chciał widzieć.
Sprawa kolejna. Część naszych dużych gospodarstw przypomniała sobie że istnieją warzywa, bo raz że programy dopłatowe, dwa że pszenica tania. Na rynku maszyn używanych i nowych ( tych specjalistycznych dla zwykłego rolnika dziwnych) jest spory ruch. Na wiosnę będzie cyrk z kontraktacją. Oczywiście dla zakładów, to dobrze, bo będzie surowiec, ale co niektórzy moga się zdziwić że dołożyli do interesu.