Ano młody dowódca plutonu rozpoznawczego, saper po szkole, postanowił nam, tępakom po zmechu ,udowodnić że z niego dziarski oficer i w terenie się nie gubi. Wziął wiec swój pluton, mapę i busolę do łapy i wyruszył z Orzysza w kierunku Bemowa Piskiego. Nie było ich cały dzień i przyleźli dopiero na kolację. Nie chciał powiedzieć gdzie byli, ale opowieść o ich podróży poruszyła nas do żywego. Grunt że pogubił się, mapa ni kija nie zgadzała się z terenem. potem wleźli do jakiejś wioski a tam im mówią że oni na Ełk maszerują a nie na Bemowo. No to gościu wkurwiony bo myślał że tubylcy go w ciula robią, miejsce gdzie są już poza kawałkiem mapy co se ją wzięli. Na to przychodzi kapral i mówi. " Panie poruczniku, no nic się nie stało, ale może choć wrócilibyśmy w zasięg mapy, to już jakoś dowleczemy się do bazy".
Jest taki stary kawał.
Mamo, mamo wojsko przez wieś idzie.
A mają synku mapę?
Ano mają.
Eeeee to będą o drogę pytać.