Polecam ten artykuł. Oplułem ekran ze śmiechu. A tu fragment, kabaretu. Jajca level master.
https://www.money.pl/gospodarka/ujawnilismy-nieprawidlowosci-na-fermach-biernacki-bardziej-kocham-zwierzeta-niz-pieniadze-7022194328243104a.html
"Pan również nie odpowiedział, ile jest tych ferm i zwierząt?
Za mało. Nasze gospodarstwa realizują około 10 proc. zapotrzebowania naszej rzeźni, a ubijamy około 200 tys. sztuk rocznie. To jest naprawdę mało. Marzeniem jest 35 - 40 proc. własnego surowca.
I tu leży nasz problem. Praktycznie w każdym miesiącu roku mamy jakieś święto. Teraz mieliśmy Wielkanoc. W Wielkim Tygodniu rolnicy już nie chcą sprzedawać bydła, dlatego, że przygotowują się do świąt, chodzą do kościoła. Rozumiem to, bo też jesteśmy praktykującymi, wierzącymi katolikami. Jest więc problem z tym, żeby dostarczać surowiec do rzeźni, a z drugiej strony mamy kontrakty z marketami, z sieciami, którym musimy dostarczyć mięso.
Niech pan sobie wyobrazi, że jedzie w sobotę do sklepu, a tam nie ma mięsa, a znajomi w domu czekają."
No i już się wyjaśniło. Winni są wszystkiemu rolnicy, katolicy chodzący do kościoła. A przecież w tym czasie mogliby sprzedawać bydło Biernackim.