To już dziś musimy mysleć o tym ze fasola po linuronie i treflanach nie wchodzi w rachubę i na granicy ma byc nie przepuszczona . . Z drugiej strony to czy ukraina będzie bawić sie w fasolę ???? Wątpie bo tam sa za duze gospodarstwa by się w to bawić , kto to w ogóle wykosi i zbierze ???nie mniej prubować mogą . W ich areałach to by sie sprawdzała drobna koszona od razu ale wiadomo że to po desykacji i hederem do zbioru soi , to w najlepszym wariancie zbiora 1,5 tony po 4 zł to żaden dla nich biznes w stosunku do nakładów . Za to na plus maja południowe tereny które z drugiej strony własnie przejmuje kacap . Tak więc wątpie by w tak niepewnej sytuacji ktoś nawet za Bugiem bawił by się w fasolę , tam robia presję by siali soje NO GMO , rozdaja nasiona gratis ale po ostatnim roku nie widac zainteresowania bo tego glifosaadem nie potraktują . Tak więc ukraińskie zasiewy fasoli to raczej bajka jak kopanie morza czarnego łyżką , raczej biora fasole bo to bardzo wygodne białko w obecnych czasach oprócz konserw . Nie trzeba pradu do przechowywania , po namoczeniu dość objętościowo wypełnia bęben i jest syte . W przeddzień wojny to raczej robia zapas fasoli aby mieć co jeść a nie siać .