Ja pierdacze w tym roku mam taki odsiew wśród najbliższych, że mało zaufanych zostało...🙆 U kuzyna spalił się dom, pomagałem 2 tyg non stop, dolke niezłą dalem bo wioska zbiórkę zorganizowała, firmę do dachu w 3 dni ściągnąłem. Ostatnio zaoferował się, że pomoże mi do kartofli, przyszedł na dwa dni, pytam ile chce kartofli, a ten że nie chce bo nie jedzą. Mówi daj 170dniowki po znajomości i kwita 😁 myślałem, że mnie z butów wyrwie. Żonka wściekła za 10 minut przyjechała oddać, ale nie wziąłem.
Który tu mówił, że warto pomagać bo dobro wraca? Bo już trzecia sytuacja gdzie zostałem wyruchany bez mydła 😉