Ekologia i bioróżnorodność.
U nas też się na Sce to zaczyna.
Ale lokalne golą do samych pól
Wiem która droga jest do koszenia i ile, wiem kto wygrał i widzę, że nie wyrabia, a chaszcze po 2m kładą się na jezdnię.
Nie chodzi żeby mi zaraz 100zł za metr dali.
Tylko jakaś uczciwa konkurencja. Dziadek sam mówi, że on nikogo nie zatrudni bo i tak grosze mu zostają. Dlatego się wszystko przeciąga.
Ale w doopie. Wolny rynek. Wolę po ludziach wyskoczyć działki tłuc niż te rowy. Większa kasa i przyjemniejsza robota w kawałku