Ja na mszyce jesienią to jadę jab by urzędowo ( obowiazkowo) I to 2 razy . Miałem z karłowatością przygodę z 10 lat temu ,z 4 ha to nawet kombajn w to nie wjeżdżał bo by ten poslad kombajnu nie pokrył , gdzie wówczas mało kto u nas wiedział co to jest , w sklepach wciskali śor na grzyba bo ,, panie to grzyb " dopiero sam się wówczas w to zagłębiłem, i teraz nie wyobrażam sobie żeby nie zrobić oprysku jesienią przy sianej pszenicy we wrześniu