No właśnie czytam te posty i jest pisane o zapchanych wytrząsaczach , a inni znowu piszą że hederem odjezdżają żeby to przetkać , to tak se myślę, jak oni k**wa te wytrząsacze przetykają od strony hedera to nie dziwota że im to schodzi pół dnia , Co do zapchania klawiszy to raz mi się zapchały, po prostu jak jeszcze miałem dojcza , po wjechaniu na pole miałem słomę zostawić i sieczkarnię wyłączyłem , ale nie przestawiłem zasłony i słoma (z pszenicy) szła na sieczkarnie , a że przez sieczkarnie nie przechodziło więc się zbierała w kombajnie , ale po ok 20-30 metrach w lusterku zauważyłem że słoma nie leci za kombajnem , efekt tego że z 15 minut musiałem dłubać , tą słomę ale jak ktoś tak dłużej by jechał to raczej by połamało klawisze , czy coś innego urwało
Młocarnie parę razy w rzepaku też zapchałem , a chyba o młocarni piszesz , a nie o wytrząsaczach przeważnie na uwrociach jak nie równe pole ktoś ma i bujnie kombajnem i złapie on większą porcją roślin , ale wówczas jak przypcha to przecież pasy się ślizgają , i od razu się maszynę wyłącza że w gardzieli nie ma jeszcze zabitę , tylko na bębnie , i jak ktoż ma rewers to z gardzieli wycofa na spokojnie , a na młocarni to ja jam mam możliwość ustawienia szczeliny do 50 mm , to koszę na 40- 42 mm , żeby w razie wtopy była możliwość zwiększyć szczelinę i wówczas trochę się poluzuje , a potem to drochę dłubanie , trochę korbą w jedną i drugą stronę , a jak już mniej więcej jest lużno to włączam maszynę i jakoś przerzuci , tak że więcej jak 15- 20 minut nigdy mi nie zeszło ,