Ja uczyłem sie na c360, instruktor przyszedł kazał podjechać pod przyczepę a ja omało go nie rozjechałem i mówie mu że hamulcy wgl nie ma. Pokręcił nosem i kazał tak jeździć jak sobie dam rade,, a jak nie to cieżko bedzie bo raczej w najblizszym czasie tego nie naprawią gdyż nie ma ruchu na kategorie T i sie nie opłaca naprawiać. Więc jeździłem tak bez tych hamulcy a on załadował sie w auto i pojechał do domu kazał później odstawić usrusa i zostawic kluczyk to później wezmie. Jak zajechałem na egzamin patrze wtf?! stoi zetor. Podrapałem sie po głowie bo nigdy w takim nie siedziałem ale wyjścia nie było. jak przyszła moja kolej i miałem wymienic i pokazać wszystkie te podzespoły powiedziałem tylko gdzie jest miarka oleju i zbiornik spryskiwacza a jak chce reszte to bede szukał i znajde bo to rzadna filozofia ale pierwszy raz widze ten model ciagnika na oczy i to troche zejdzie więc machnął ręką i kazał cofać do przyczepy. A na miescie miałem taki lajt że sie nie spodziewałem, tylko wspomniałem egzaminatorowi ze mamy wieksze gospodarstwo jak zaczał sie dopytywać a co, a gdzie, a jak,,,i wcale nie patrzył jak jade tylko słuchał co mu plote hehe. A był przedemną chłopak zdawał już 5 raz i uwierzycie że na placu podłączł światła od przyczepy i nie mógł włożyć wtyki..Czemu? Bo gamoń wsadzał do góry nogami, nie wiem gdzie on sie urodził, przecież jest wyciecie we wtyczce dziecko by trafiło. A on tak pchał że w końcu rozerwał wtykę i była przerwa bo egzaminator musiał jechać na miasto po nowy kabel-facet oczywiscie od razu po tym oblał.