Ja tam praktycznie zawsze maska, rękawice i okulary. Kombinezon to akurat gruba przesada, ale od kiedy stosuję te wspomniane rzeczy np. podczas zrzutów zboża na magazyn lub z magazynu na auta, to jest ogromna poprawa, jeśli chodzi o problemy z infekcjami gardła. Z nawozami podobnie. Od kiedy noszę maskę przy rozsiewaniu nawozów (chodzi o wysypywanie nawozu z big baga do rozsiewacza, bo wtedy można się tego cholerstwa nawdychać), to też jest o niebo lepiej. Raz mi się nie chciało nałożyć przy polifosce, to pamiętam od razu na następny dzień gardło zaczęło boleć i człowiek już przez kolejne parę dni musiał się męczyć. Ludzie na mnie dziwnie patrzą na skupach, jak wysypuję zboża z maską i okularami, ale zdrowie mamy jedno i na tym mi najbardziej zależy, a nie na chwilowej wygodzie.
Takie rzeczy się bagatelizuje, ale choroby zawodowe nie biorą się właśnie z niczego, tylko z wieloletniej ekspozycji naszego organizmu na pewne czynniki zewnętrzne, a środki ochrony osobistej służą właśnie temu, by to ryzyko minimalizować.