No właśnie ja powiem na swoim przykładzie. W porównaniu do was jestem działkowcem, ale zostało mi to we krwi i bawię się nadal chociaż mógłbym spokojnie żyć bez pola. Mam robotę na etat, nienajgorzej płatna. I tutaj dochodzimy do sedna. Ja z tego co zarobię na polu nic nie biorę na życie. To moja druga kieszeń. Nie płacę kursu, z tego powodu tacy jak ja, są bardziej odporni na kryzysy, suszę i inne nieszczęścia. Nie mam nic nawozu jeszcze a daje 200 kg saletry i 200 kg mocznika do tego siarczan magnezu (jeden rok w płynie i jeden w granulację), saletrę wapniowa, nom w płynie . To na wiosnę oczywiście w rzepak i pszenice