A fakt że auto za ponad 2 miliony gnije na sądowym parkingu, oczywiście płatnym, to nie sprawa podatnika, bo przecież to nie podatnik zrzucił się na dupowóz dla vipa i nie podatnik opłaci koszty parkingu i bezsensownych sądowych batalii. Dzięki takim właśnie pierdołom podatnik zasuwa na fiskusa ponad pół roku.
Niech zacznie funkcjonować jak reszta stacji niepublicznych, jakoś można.