A jeszcze przypomniała mi się akcja z czasów szkoły. Kolega co mieszka 4 domy ode mnie też miał problem bo nie miał z kim na studniówkę iść. To mówię kup flaszkę w sobotę pojedziemy i coś wymyślimy. No i znazliśmy mu koleżankę jako osobę towarzyszącą.
Ja pierdziele 🙆 tak czytam tych kawalerów to w szoku jestem że takie problemy mają. Ja stary już pryk a jak by była potrzeba to myślę że jeszcze bym sobie przygruchał jakąś fajną łaskę.
Noo. Że tak powiem sama się skończyła. 🤷 Szukam czegoś. Ale jakoś mało ambitnie bo mi nie chce za bardzo. Chyba się już w życiu napracowałem. Pasowała by taka jak ty masz, iść odpocząć i wrócić pracować w gospodarstwie.