Byłem u gościa na świniobiciu to po drabinie wchodziłem po świniaka tyle gnoju było. Za uja nie chciał zeskoczyć. A ja prawie na czworaka walczyłem z nim bo sufit nie pozwolił się wyprostować.
Jeździłem sprinterem z przelotem przeszło 400tys. A jak wsiadłem do nowego Ducato to mimo że był biedaedyszyn to i tak sto razy go wolałem niż 5 letniego merca.
10lat temu siostrzeniec kupił sobie za pieniądze ze skarbonki w124. Przyszedł duży mróz szwagra partner nie odpalił, siostry polo też nie. A ten wyszedł i staruch zaklekotal. Wszystkie stały pod blokiem.