Zimne Mazury. Wielka mozaika od ciężkiej gliny przez piach do torfów. IVa-b. Miejscami V. Bardzo skromnie IIIb. Brak nawodnień. Ogarnięte pH, dość dobre nawożenie makro i mikro, azot skromnie (w motylkach zero).
Jedna sprawa to chęci, a druga możliwości (areał, gleba, sprzęt) i umiejętności. Czasem warto też powiedzieć szczerze, że lepiej kupić dobrą paszę jak samemu męczyć się na słabszej glebie (gdzie np. można zasiać łatwą w uprawie kukurydzę). Inna sprawa w tym temacie to czas. W niektórych krajach hodowca zajmuje się na miejscu zwierzętami (karmienie, dojenie itd.) a są inni (lub typowe w temacie firmy), którzy dostarczają paszę. Ekonomicznie to gra. W Polsce raczej trudne w najbliższych latach.
No to trzeba dorobić dół z zagiętym końcem (może nawet ciut dłuższym), daj do jakiegoś zakładu. Niech zrobią od razu po dwie to będzie na zapas jak się wytrą pierwsze. Bardziej ekonomicznie jak robić całe duże teraz.
W Kvernelandzie mam to jakoś konkretniej a zarazem prościej. Ja zostawał wałek to po prostu niżej ekran (regulacja do głębokości brony) i było OK. Tu jakbyś dał głębiej bronę to chyba byłoby OK? Nie przewidzieli płytszej pracy na nowych zębach czy jak?
Naturalne, bez soli, bardzo efektywne lizawki produkcji francuskiej. Akurat tutaj, na jesień stosuję Elevage, Phyto-Vers i PhysioLick FEED. Znajdziesz w necie więcej info