W zeszłym roku, bo budowa miała być szybciej i miały być dokupione sztuki, ale zeszło z papierami i ruszyła dopiero na wiosnę. No i mam dobre strony pogodowe. Potrafię na ich podstawie tak przewidzieć pogodę, że dobrze trafiam np. na zbiory sianokiszonki. Miałam tak, że ja zebrałam, a sąsiad dopiero co ściął i zaczęło padać przez 2 tygodnie. U mnie urosła kolejna, sąsiad wywoził zgniłe siano na gnój. A i dodam dla ścisłości, że został mi tylko pierwszy pokos z zeszłego roku, pozostałe zjedzone, ale tegoroczne 3 już czekają.