O jakich ty zwierzętach piszesz, o sobie, sam to jesz w chlebie, bułkach i wyrobach mącznych. Podejrzewam że w tym roku 30 % jest gazowana, więc co 3 bochenek jest gazowanego zboża.
Jak u mnie gazowała firma, bo wtedy tylko oni mogli, to w zbiorniku 100 ton podwiesił worek z siatki, coś podobnego jak jabłka są pakowane, tak 3 kg na samej górze z 0,6 m nad zbożem. włazy jeszcze ofoliowałem streczen, i nie podchodziłem do niego przez tydzień, po 9-10 dniach ładowałem i sprzedawałem. Jak zsypywałem to było czuć zapach karbitu.
W tamtym tygodniu gazowałem kuzynowi. na przyczepie z 11 ton pszenicy wrzuciłem 180 gram tabletek przekryliśmy dwoma plandekami i po 6 dniach odwiózł i było dobrze, a dlatego gazowaliśmy bo wróciło z skupu. Nic nie było żywego i sprzedał.
Na pszenicy sostał taki proszek siwy po tabletkach.
Trza z tym bardzo ostrożnie, jest to gaz bardzo ciężki który przebiję masę metrów zboża, nie wiem ile dokładnie, ale podejrzewam ze z 10 spokojnie. Znany jest już kilka dzięsiąt lat na świecie, przecież Żydów nim gazowali w obozach, tylko wtedy to były grudki nie regulerne, a teraz są ładne tabletki.