Całe szczęście że mam teraz dobry siewnik który bardzo się nie boi wilgoci.
Od 7 zacząłem siać, posiałem kawałek, w tym czasie wysiali mi wapno na drugi kawałku. Zmiana na talerzowke, stakerzowane raz i siew dalej.
Zrobiłem ruskie 7 godzin i o 7 wieczór byłem w domu z zasiana pszenica.
Jak wracałem do do Wrocławia to całą godzinę deszcz był taki że wycieraczki na 2 biegu chodziły.
Sezon na grube pracę w polu zakończony. Teraz tylko rozlać rsm i zwalczyć chwasty.