Nie wiem jak im tam płacił (za "grosze" raczej nie zmieniliby pracy i miejsca zamieszkania), ale to robota 365 dni w roku, rano, w południe, po południu do wieczora. Nikt, zwłaszcza młodzi, nie będą paprać się w cudzym gównie świątek, piątek i niedzielę...