Ci co tego nie doświadczyli brzydko mówiąc "g*wno" wiedzą. Na wiosnę tego roku dokładnie 29 maja wujowi uciekło 14 Limusynek. Gonitwa i naganianie ich to największy błąd jaki można zrobić, bo się rozbiegną po okolicy nie daj bóg jeszcze ktoś zginie bydło na wolności bardzo zmienia swój temperament staje się agresywne i nie od opanowania. Głowa w dół i biegnie na ciebie bez zachamowania. Samo strzelanie też nie bardzo skuteczne ciężko trafić i jak koledzy wyżej napisali trzeba im podac dawkę "śmiertelną" aby podziałało nie wszystkie krowy są to w stanie przeżyć. Generalnie ciężki temat ale do opanowania. Stadko które uciekło wujkowi było na wolności przez równo miesiąc czasu rozbiegło się w obszarze około 15km jedna sztuka nawet pokonała w pław rzekę i dotarła na obrzeża miasta. Było kilka zdarzeń, że strażacy czy też rolnicy omal nie zginęli.