Jaki rejon? Ja na wschodzie kraju, nie planuje siać wcześniej niż połowa maja. Póki co ciągle zimno, w nocy zazwyczaj przymrozki. A się ścigać, kto pierwszy nie będę.
W takim budżecie, z takich ciągników to raczej już nic sensownego nie kupi. Chyba że skarbonkę... Jak niewielki areał do 50/70 hektarów, to brałbym polską/czeską szóstkę z turbo. 120-150 km to chyba najbardziej uniwersalne i dojechane ciągniki.
Mam podobną przyczepę, jak z linku. tylko na większych kołach. Zasypana z czubkiem pszenzytem i nic się nie dzieje. Wywrot na dwa siłowniki to podstawa. Jedyny minus, jak zasypana do pełna, to muszą być dwie osoby żeby burt odtworzyć.
Lata 1980, to wciąż jeszcze duży niedosyt ciągników. Na kraj liczyła się tylko sztuka, bo zapotrzebowanie było tak duże, że nie mogli tego przeskoczyć.
Ja słomy robię mało, prasa ma dobrą przepustowość, ale jak są duże wałki, na całą szerokość podbieracza to im mniejsza prędkość tym lepiej zagęszczony balot. Ciągnik 80 km, na biegach terenowych potrafi gasnąć przy dobijanu.
Myślałem zmienić za jakiś czas, swoją starą walcówke Jd, na mchale bądź coś z lely. Ale jak szału ze zbiciem nie ma, to bez sensu. U siebie mam wkręcony zawór od ciśnienia prawię na max, ograniczniki wywalone i wkręcone dużo za nie. Przy wywalaniu sianokiszonki, cała prasa aż skaczę. Smarowanie łożysk i nic się nie dzieje.
Co niektórzy chyba, zdezelowanego ciągnika nie widzieli. Druga sprawa, często taki brzydki wizualnie, mechanicznie jest w lepszym stanie, niż ten świeżo po remoncie. A kolega borek zajmuje się reanimacją tych chrupkow.