Najlepszą rzeczą w życiu zawodowym jest wychowanie sobie kilku uczniów. Uwielbiam tłumaczyć i pokazywać młodemu narybkowi jak się naprawia samochody, druga sprawa że nie dzierżę głupich pytań.
Na drzewa nie rosną więc ciężko ich znaleźć a jak już się skuszą na pracę to mogą przebić stawki właściciela zakładu. Chłopak po zawodówce nie jest zły tylko trzeba mocno kontrolować ja też kiedyś zaczynałem. Co prawda realia były inne bo dostawałeś komplet klucze zadanie i ewentualne wskazówki jak zrobić. Jak coś było źle to dzień pracowałeś za friko.
Ty to Kaziu masz dylematy....
To z jakim oni tam ganem podeszli i przekręcili? Mały to on nie był.
I tu jest też wyrzut do klientów. My nie jesteśmy od mycia waszych kół do lekarza też brudny przychodzisz? Pewnie zdarzają się sytuacje awaryjne ale na miłość pańską koła leżą pół roku jest naprawdę sporo czasu na to żeby je umyć.
Ford ma do tego bardzo mocną tendencję. Trzeba uważać przez te ozdobne nakładki z blaszki można zrobić sobie nie miły prezent. Klientom zwykle sugeruję wymianę na "pełne".
Super to są panowie na krasnobrodzkiej w wawie. Po tych poprawiać nie trzeba ale to już legenda.
Nie, ale miałem raz dziadka który przyjechał na wymianę klocków tarczą na której żywcem było widać żeberka chłodzenia.
Pewnie ma tyle roboty że krzyczy zaporowe stawki i jak ktoś się zdecyduje to "czemu nie". Co do wymiany klocków to ja już i odwrotnie założony klocek w swoim życiu widziałem.