Jak ja się dogaduje z kimś na giełdzie że zadzwonię jak przyjadę to dzwonię, staje pod halą i czekam na niego. Jak się dogadamy co do ceny to mu sprzedaje, jak nie to nie, ale najczęściej bywa tak że ode mnie kupuje. Dla mnie to dobre bo wiem że mam klienta. Dla niego też, bo wie że ma taki sam lub bardzo podobny towar jak dzień wcześniej.
I tego samego oczekuję od pracownika. Jak się dogadaliśmy na coś to się dogadaliśmy. Tacy ludzie mają u mnie szacunek. Tak samo jak mąż koleżanki mojej kobity. Pochodzi z patologicznej rodziny, ojciec pijak, sam sobie zarobił na studia, jest inżynierem od mostów i wiaduktów. Taki ktoś to dla mnie Polak, a jego ojciec który go bił i jego matkę, który codziennie chlał to nawet na miano Polaczka nie zasługuje ...
To nie narodowość, kolor skóry czy wiara są ważne, a to co człowiek sobą reprezentuje ...
Tak samo nie toleruje targowania się po przeładowaniu towaru/wykonanej pracy. Przed można się targować, po się płaci tyle ile było dogadane...