Tylko połowa albo 2/3 oprysków to nie chemia. Tylko odżywka wapniowa czy potasowa, krzem, jakieś aminokwasy czy preparaty na bazie alg poprawiające wzrost. Tylko jest jeden mankament, nie wymieszasz tego ze sobą i musisz jezdzic oddzielnie. Boru tez nie wymieszasz ze wszystkim. I w ten sposób jeździsz co 2-3 dni. A to preparat na przędziorka, którego też lepiej nie mieszać, a to odżywka wapniowo-krzemowa o pH 12 i już z niczym innym nie wymieszasz. I w ten sposób pryskasz co 2-3 dni tylko tak na prawdę chemia idzie raz w tygodniu ...
Może jeszcze nie ma fertygacji to i jakieś nawozy dolistnie podaje. U mnie nawozy są rozpuszczone w wodzie do podlewania, co tydzień idzie mała dawka a systematycznie, zamiast 150kg przed zbiorami, i potem pierwsze owoce są przenawozone a tym ostatnim brakuje. Głupi tiosiarczan wapnia sprawia że wiązane są azotany w owocach i już ten owoc jest zdrowszy i bezpieczniejszy
Ja znowu więcej pryskam w czasie kwitnienia, to wtedy się pryska na pleśń, a nie jak się zbiera i gniją bo na kwiat nie było pryskane tak samo jak rzepak się pryska gdy kwitnie a nie w czasie żniw ...
Nie boję się dać swoich truskawek swoim dzieciom, jedzą ile chcą z tego samego pola z którego jedzie towar na giełdę, nie ma specjalnych rządków bez oprysku czy bez nawozu.