Moim zdaniem nie ma sensu całe życie trzymać 10-20 krów bo czlowiek nigdy z gumofilcy nie wyjdzie. Na pracownika nie stać a i też kokosów nie będzie z takiej produkcji. Jeśli już pchać się w tą gałąź gospodarki to od razu z myślą żeby mieć tyle, aby starczylo na zatrudnienie pracownika/pracowników.
I wiadomo, że nikt nie będzie chciał przyjść codziennie od rana do wieczora dlatego przy odpowiednio dużej skali produkcji można zatrudniać pracowników na zmiany, jeden na rano, drugi na popołudnie, zrobią swoje 8 godzin i każdy będzie zadowolony.
Wiadomo że nikt przy 10 ogonach nie będzie szukał pracowników ale czy naprawdę warto się do emerytury męczyć z taką gospodarką i narzekać że nie ma się żadnego dnia wolnego? Chyba że ktoś to lubi i ma żonę która podziela taką pasję. Ale przecież każdy potrzebuje oderwania od rzeczywistości i urlopu.
Inwestycja w dobrego pracownika to klucz do rozwoju, samemu to można sie tylko garba nabawić i gówno z tego zostanie. Rzecz jasna nie mówię tutaj o sytuacjach gdzie cala rodzina robi przy krowach i potrafią sobie tak podzielić obowiazki że każdy ma trochę wolnego.