Po tygodniu się też nie oświadcza... Bez urazy, ale jakby mi się się trafił taki niezdecydowany lovles, który był zaręczony trzy razy to wiałbym nawet na czworaka . Poza tym dla mnie ta instytucja jest bardzo przereklamowana i chyba nie wiele rzeczy by mnie do tego zmusiło...
Piszesz, że testowałeś różne opcje hmm no zabrzmiało niczym rasowy żigolo , tylko dziwi mnie, że to jednak one Cię rzucały za każdym razem, anie Ty je... Może się w końcu po prostu trafiła taka co już nie miała innego wyjścia
Przypomniała mi sie jeszcze jedna historia znajomego, powiedzmy, że miał niezłe wzięcie wśród dziewczyn, spotykał się z fajną mądrą dziewczyną, poźniej drugą, trzecią, ale za każdym razem go rzucały bo chciały jakieś stabilności, konkretów, a on wręcz przeciwnie. Tak sie mu to testowanie spodobało, że ani myślał o stałym związku. Trafił na którąś tam z kolei już niezbyt atrakcyjną i inteligentną, bo już nie było z czego wybierać, tyle że bardzo kreatywną... Złapała go na dzieciaka i się tak chłop z nią męczy pół życia, nie dość, że mu sie nie podoba to jeszcze wredna :lol:. Trzeba mu jednak przyznać, że w całej swojej mizerności porafił wziać odpowiedzialność za siebie. Większość by pewnie spier....