No i w końcu normalna rozmowa. Ja działam na terenie kujawsko pomorskie, Powiaty: rypiński, lipnowski, golubsko-dobrzyński, roboty jest dużo. Mój kalendarz już powoli się robi ciasny, niedługo akcja żniwna.
O nasze mleko się nie martw. Idzie na export. Próby przechodzi, nawet kontrola teraz była z weterynarii. Akurat co do higieny, to w przewodowej w rurach trudniej utrzymać taką czystość...
'Twarożkiem' się zakleja. Te stare Alfa Laval nie mają tego problemu, ale nowe nie wiem jakiej są produkcji, przyszły z dojarką, to tak już plastik porysowany, że szok i na tym się zbiera. Trzeba często szczotkować.
Ja mam taki alternator wymontowany. Ma padniętą jedną diodę wzbudzenia i oszukuje regulator. Akumulator jeden usmażyło. Zmiana regulatora nie pomogła, drugi alternator i po problemie. Wystarczy zmierzyć napięcia na zaciskach alternatora i widać co mu dolega.
Mój nadal śmiga. Nie wiem na ile dokładnie pokazuje, bo mam zegar z 550, silnik z 82, a napęd swoją drogą, co mieli w sklepie to dali. Niedawno wymieniałem w T25 to mam wrażenie że zaniża teraz mi obroty. Na wolnych ledwie wskazówka wstaje. Jak poszedłem do sklepu, to owszem dostałem oryginalny jeszcze z czasów CCCP zakurzony, ale kręcił w drugą stronę i odejmował motogodziny...
Też bardzo chętnie bym zrezygnował z hodowli, na początek z mlecznych. Ale rodzice jeszcze renty nie mają, więc oni rządzą. Ja mam więcej zarobku z napraw niż oni z mleka.