Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

ech..niestety i mnie to dotyczy.

Mam brata młodszego o 3 lata i zawsze było że on przejmię no bo chłopak itd.

Nie powiem, robi na gospodarce, chce to robić itd (choc do łopaty to się nie garnie, tylko ciągnikami w polu by robił)

Ale i ja zapieprzam na żniwach, przy ziemniakach cały rok i do stajni idę jak trzeba....

 

A podział hmm..śmiechu warte :)

Oczywiście tato uważa że wszytsko ma iść na brata bo nie ma co gospodarki dzielić, ja mam kończyć studia i normalnie pracować.

Oczywiście rodzice mi pomogą, może kupią mieszkanie lub dołożą do budowy domu...

 

Ale hmm..co to za rokempensata za 55ha ziemi?

Kupią mi mieszkanie??? No to wtedy mojemu braciszkowi zostanie w całości nasz dom rodzinny, więc jest 0:0..

A nie..,brat jest na dużym +, bo ma dom, gospodarkę z której jest jakaś kasa i nie musi się martwić o pracę..

 

Choć oczywiście nie wyobrażam sobie aby mnie spłacał, bo 25ha*20tyś(licząc niską cenę)= taka cena że znów całe życie by na to robił.

 

 

Ale nie licząc tego powyżej mam już na siebie przepisane 20ha ziemi i nie wiem co będzie się działo nie oddam tego z powrotem bratu, w przyszłości jak się dogadamy może i razem będziemy gospodarzyć. A jak nie, to niech on sobie robi na tej ziemi ale oddać na własność mu nie oddam, będzie to takie moje zabezpiecznie na życie.

I wydaję mi się że każdy rodzic powinien tak zrobić.

 

Wiem, wiem- biadolenie a co będzie jak połowe oddam córce a ona to sprzeda..(u siebie też to słyszałam)..

Ale co będzie jak wszystko dostanie brat a za 20lat gdy coś mi się stanie, stracę pracę on mi nie da nawet na chleb..chociaż całą gospodarkę by dostał.. albo przyjdzie jego żona która będzie się panoszyć po moim domie rodzinnym,gospodarce na której też od małego musiałam robić. A tak mam chociaż jakieś zabezpieczenie na zycie.

 

Ogólnie jak wyżej ktoś napisał bardzo trudny temat. Znam przypadki że rodzice dzielą wszystkim po równo, że np.rodzic przepisuje swoja ukochaną ziemię dziecku a ono sprzedaje i jeszcze rodziców wywala...

No cóż, rodzice sami powinni znać swoje dzieci i wiedzieć co mają zrobić.

 

P.S najlepiej by było aby rodzice wszystko sprzedali i kase rozdzielili na dzieci i już. Ale nie zawsze się tak da, i np.jak są dzieciaki które chcą robić na roli to po co to sprzedawać? W szczególności gdy rodzice są bardzo do tego przywiązani, dostali to jeszcze od swoich rodziców itd.. No a jakby dzieci nie chciały robić itd., no to wtedy na pewno najlepiej sprzedać.

Edytowane przez Madzia20
Gość Profil usunięty
Opublikowano

albo ptzyjdzie jego żona która będzie się panoszyć po moim domie rodzinnym,gospodarce na której też od małego musiałam robić.

 

 

 

 

Madzia a jak wyjdziesz za mąż i przeprowadzisz się do męża, to jego siostra tak samo może powiedzieć. :P

Opublikowano (edytowane)

Mój przyszły mąż nie ma rodzeństwa :D

 

Ale po prostu chodziło mi o to że znam przypadki gdzie kobieta potrafi nieźle zakręcić facetem że on sie bardzo zmienia. I znam przypadki gdzie kobieta przyszła na gospodarkę męża a jego rodzeństwo było dla niej nikim i ciagle tylko na nich narzekała.

 

W życiu różnie się układa,teraz jest dobrze ale nie wiadomo co potem.

Wiem że widze to ze swojej strony bo znów mój brat mógłby powiedzieć że dostanę pole, potem sprzedam itd.

Ale na pewno tak nie zrobię :)

 

Poza tym rodzice mają w moim przypadku 2 dzieci i muszą ich jakoś choć trochę sprawiedliwie podzielić.

 

Dołożenie do budowy domu, kupno domu super sprawa i bardzo duży + dla młodego małżeństwa, ale mój brat też dostanie dom więc stoimy na tym samym :)

 

Na pewno nie byłoby problemu gdybym miała gdzieś gospodarkę ale nie mam bo lubię to robić i mogłabym ją nawet przejąć (tylko wtedy problem z mężem i sama bym sobie nie poradziła).

I osoby przejmujące gospodarkę powinny tez brać pod uwagę że od dziecka mają wpojone że gospodarka dla nich i ogólnie nie musza się martwić o swój byt, o pracę itd.

Oczywiście zakładając że gospodarka jest dobrze rozwinieta. Choć trzeba tu dodać że rolnicy w kółko bardzo lubią narzekać, dzieciaki to przejmują i potem tez mówią że dostałem gospodarkę a to ciężka praca itd.

 

Jeszcze lubię jak mój brat mówi- ale rodzice dają ci na studia :)

- to ja na to, ucz się to tez Ci dadzą bez problemu :)

 

Dużo by gadać bo trudny problem. U mnie tym trudniejszy z podejściem do tego taty i jego charakterkiem.

 

I @Vladoo1 masz dużo racji, ale własnie w Twoim przypadku rodzeństwo gospodarstwo miało gdzieś więc ich strata :)

Choć, mój brat też zawsze uważa że ja nic nie robię i gdyby nie on to gospodarka by padła( niezły charakterek:) ) mam nadzieję że u Ciebie tak nie jest z Twoim stwierdzeniem że rodzeństwo nic nie pomagało.

Edytowane przez Madzia20
Opublikowano

a nie uważasz, że tak naprawdę to rodziców sprawa komu ile dadzą, przecież oni na to pracowali i wg mnie dzielą jak chcą i to powinno się uszanować, w końcu ich majątek nie nasz. trzeba się dorobić swojego majątku i go dzielić na swoje dzieci a nie dzielić czyjś. a jak osoba obdarowana uważa że powinna coś dać rodzeństwu to daje dla czystego sumienia i szanowania rodzeństwa. ot takie moje zdanie. pozdrawiam

Opublikowano

Hmm... z tego co przeczytałem myśle że ciekawym pomysłem było by żeby brat gospodarzył z koro chce, nie trzeba bedzie dzielić gospodarki a u notariusza możesz wpisać na twoją część ziemi służebność względem ciebie gdyby na przykład brat chciał za pare lat wszystko sprzedać.

Opublikowano

zawsze tak jest, że któreś dziecko będzie pokrzywdzone i miało żal i prawdą jest,że nie jest równo podzielone, ale z drugiej strony budowa domu czy kupno mieszkania to nie jest mało i naprawdę dobry start!!! przynajmniej wg mnie. a co by było jakby nic nie dali ???? tz, że co potwory z nich są??? tz kochasz swoich rodziców bo dają pieniądze a jak nie dadzą to be???? a zapewnienie dziecku dobrych warunków do nauki opłacanie studiów, kasa na ciuchy prawko itp. to skąd ????? oj ja tam nie wiem ale to wg mnie też się powinno liczyć. mam nadzieje że nikogo nie obraziłem. a to jest tylko moje zdanie.

Opublikowano (edytowane)

Czemu aby na pewno Madzia?

bo znam podobną sytułacje tylko imie mi nie pasuje ;D a według wszelakich przepisów których w naszym pięknym kraju nie brakuje nie ma obowiążku spłaty rodzeństwa ??

Edytowane przez Sumik
Opublikowano

z tego co kiedyś czytałem jeśli rodzice darują dziecku gospodarstwo a dziecko będzie na nim pracować to nie musi nikogo spłacać no chyba że jakieś zadłużenie zrobione przez rodziców:)

Opublikowano

Oczywiście że prawko, dom, studia itd. yo jest bardzo dużo i bardzo się z tego ciesze, szanuję rodziców itd.

Bo znam wiele osób które niestety nie mają na prawko od rodziców, na ciuchy a nie wspominając o domie.

 

Tylko w tym przypadku jest tak że wszyscy tak dostają, i ja mam na prawko i brat teraz dostał na prawko i jakby było tzrecie dziecko też by miało na prawko :)

 

U mnie nie ma problemy, nie musze już niczego załatwiać bo od paru msc mam na własność część gospodarstwa i mam nadzieję że nie dojdzie do tego abyśmy musieli sie o to kłócić.

Jak będę miała z mężem normalną pracę to spokojnie mój brat będzie mógł i gospodarzyć na moich ha.

 

Tylko chodzi o ogólny problem i po prostu wydaje mi się że rodzice jednak powinni to jakoś dzielić.

Choć zawsze jest problem a co będzie jak dziecko które dostało część gospodarstwa, wyprowadzi się i będzie miało widzi mi sie i je sprzeda..a nie po to rodzice i czesto dziadkowie takie gosp.powiększali, rozwijali aby potem ich dzieci znów zaczynały prawie od początku.

 

Ale na pewno najgorszym rozwiązaniem jest jak całe gosp.daje się jednemu a drugi nic nie dostaje.

Choć znam przypadki że często dzieci nie zasługują na to aby dostać.

 

Ja z bratem od małego zawsze pomagamy w gospodarce, każdy na swój sposób, wakacje układamy pod zniwa a mój brat to nawet nie jeździ na wakacje itd.

A są tacy któzy mają w du*** w ogóle nic nie robią tylko ciagną kase na nowe auto, markowe ciuchy, kosmetyczke, imprezy itd...

No ale takie jest życie..

 

O, Andrzejns i tutaj jest dobry pomysł dla każdego. Ja w swoim akcie tez mam coś napisanego w stylu że chyba w razie śmierci rodziców moja część gospodarstwa nie będzie wliczana do spadku przy podziale. Oczywiście jakbysmy się sądzili

Opublikowano

Nie urodził się taki co by wszystkim dogodził.

 

Sytuacja wygląda tak w moim toku rozumowania masz przepisaną cześć gospodarstwa + dom itp. i znam takie przypadki że na gospodarstwie zostaje brat/siostra a rodzeństwo idzie do miasta i od zera otwiera swoją działalność (zwykle związana z budownictwem) i jakoś sobie dają radę, a ten na gospodarstwie jak biedował tak nadal bieduje (wszystko też jest zależne od kreatywności danej osoby).

 

Koleżanko jesteś w komfortowej sytuacji bo przyszły mąż jest jedynakiem i nic się nie dzieli.

 

 

Bo zakładając własną działalność mając 50 000 zł można już coś zacząć, a w gospodarstwie za 50 000 zł to nie wiele można zrobić.

 

Kuzyn zaczynał transport kupując 1 ciągnik siodłowy za 60 000 zł, dziś już ma 3 (tylko jest 1 ale w całym zamieszaniu trzeba mieć głowę). Niech ktoś z szanownych zebranych pokaże osobę która 7 lat temu zaczynało od zera z 60 000 zł w kieszeni, a dziś ma gospodarstwo które jest w stanie utrzymać 4 osobową rodzinę??

Opublikowano

Dlatego wszystko trzeba jasno ustalić i podzielić, bo najgorzej jest jak sie takie sprawy odwleka, to później jak na przykład rodzice umierają albo nie mają siły gospodarzyć to wychodzą stare żale i nagle okazuje się że każdy pomagał albo chciał pomagać ale nie miał czasu itd. Ale i tak uważam że decydujące słowo należy do rodziców.

Opublikowano

No ja wiem, ja w tym momencie jestem w komfortowej sytuacji, choć nie myślcie że te dopłaty itd idą dla mnie, jak na razie choć gospodarstwo podzielone na dwa to i tak wszyscy pracujemy na jeden rachunek. Ale te 20ha mi wystarczy, resztę spokojnie brat może potem sobie brać nawet jak będzie tego więcej.

A w przyszłości np.dogadam się z bratem że on obrabia pole ja biorę dopłaty czy coś takiego i lux.

Choc jest mały kruczek, mój tato chyba cały czas jest przekonany że za x lat ja to swoje pole przepisze z powrotem na brata...

Niestety się tego nie doczeka..ale mam nadzieję że zrozumie że jak jest tak jak teraz jest dobrze i sprawiedliwie.

 

Tylko właśnie, takie rzeczy trzeba ustalić wczesniej.

A potem rodzice umierają, dzieciaki zostają i się kłócą o majątek...

 

Co do wypowiedzi że a ten na gospodarstwie jak biedował tak nadal bieduje, nie wiem dlaczego rolnicy cały czas narzekają...

Tzn.rozumiem takich co mają mało ha, nie jest wtedy za różowo. No i u mnie też nie jest jakoś ekstra, bo w kółko brakuje maszyn a to na nowy kombajn, a to przyczepa, a to ciągnik by sie przydał..ale na chleb nam nie barkuje, na ciuchy nie brakuje, na studia nie brakuje więc nie jest źle. A jednak tato i tak w kółko marudzi :) Pewnie dlatego że nie jest źle ale mogłoby być lepiej bo by chciał mieć luks gospodarkę a do tego jeszcze daleko.

Opublikowano

Apetyt rośnie w miarę jedzenia Madziu. Każdemu by się przydał. Ale jak dla mnie może ten co zostaje na 50 ha i nie potrafi wyżyć to nic nie powinien dostać. Bo poprostu nie potrafi. Taka jest brutalna prawda. Nie wszyscy w zyciu osiągną sukces niezaleznie od branży.

Opublikowano

 

Co do wypowiedzi że a ten na gospodarstwie jak biedował tak nadal bieduje, nie wiem dlaczego rolnicy cały czas narzekają...

 

 

W tym momencie nie chodzi o narzekanie (to jest inna bajka) chodziło mi o ukazanie takiej sytuacji że osoba zostająca na gospodarstwie mimo że dostała wszystko gotowe nie daje sobie rady - a brat czy siostra doskonale sobie radzą na swoim mimo że nie dostali tzw spłaty.

 

Uważam że w niektórych przypadkach rodzice kaleczą swoje dzieci każąc im zostawać na gospodarstwie.

 

Prawda jest bolesna ale po-prostu niektóre osoby nie nadają się na gospodarkę, w mieście może by jakoś sobie żyli bo tam pracodawca myśli za nich ( nie chcę nikogo urazić ale w niektórych przypadkach tak jest).

 

Znajomy dostał ok. 20 ha gratis i wierzcie mi wcale mu się nie przelewa, brak chęci do pracy dopilnowania, a z areału ok. 40 ha II-III klasy ziemi to można już wyżyć tylko trzeba pracować.

Opublikowano

A to też prawda. Akurat nój brat lubi robić co robi ale nie wiem, nie jestem pewna czy da sobie sam radę z ogarnięciem całego gospodastwa, załatwiania.. on po prostu lubi robić w polu itd

Więc tez może być że jak zostanie sam bez głównego dowodzącego to padnie gospodarka

Opublikowano (edytowane)

No ja wiem, ja w tym momencie jestem w komfortowej sytuacji, choć nie myślcie że te dopłaty itd idą dla mnie, jak na razie choć gospodarstwo podzielone na dwa to i tak wszyscy pracujemy na jeden rachunek. Ale te 20ha mi wystarczy, resztę spokojnie brat może potem sobie brać nawet jak będzie tego więcej.

A w przyszłości np.dogadam się z bratem że on obrabia pole ja biorę dopłaty czy coś takiego i lux.

Choc jest mały kruczek, mój tato chyba cały czas jest przekonany że za x lat ja to swoje pole przepisze z powrotem na brata...

Niestety się tego nie doczeka..ale mam nadzieję że zrozumie że jak jest tak jak teraz jest dobrze i sprawiedliwie.

 

Tylko właśnie, takie rzeczy trzeba ustalić wczesniej.

A potem rodzice umierają, dzieciaki zostają i się kłócą o majątek...

 

Co do wypowiedzi że a ten na gospodarstwie jak biedował tak nadal bieduje, nie wiem dlaczego rolnicy cały czas narzekają...

Tzn.rozumiem takich co mają mało ha, nie jest wtedy za różowo. No i u mnie też nie jest jakoś ekstra, bo w kółko brakuje maszyn a to na nowy kombajn, a to przyczepa, a to ciągnik by sie przydał..ale na chleb nam nie barkuje, na ciuchy nie brakuje, na studia nie brakuje więc nie jest źle. A jednak tato i tak w kółko marudzi :) Pewnie dlatego że nie jest źle ale mogłoby być lepiej bo by chciał mieć luks gospodarkę a do tego jeszcze daleko.

 

 

kiedyś kumpel tez mi tak powiedzial po co narzekam,wiec ja mu na to:ile chcialby zarabiac inwestujac swoje pieniadze ,wiedze i wkladajac swoje serce czekajac w najleprzym przypadku ok.2 mies. zeby pieniadze odzyskac(bojlery kurze)przyklad przykladowy zajmuje sie hodowla trzoidy chlewnej w cyklu zamknietym(wiec czekam min 6mies niz coś odzyskam niemowiac otych co robia tylko w polu(grady ,sniegi, przymrozkiitpitd)........ juz nie porusza tego tematu,choc do nie dawna twierdzil ze jestem milionerem:hehe.na koniec zaproponowalem mu ze jak wytrzyma ze mna dzien pracy fizycznej to mu zaplace lepiej niz w jego pracy.....niestety nie dal rady i teraz ma wikszy szacunek do tego zawodu,na szczescie nie musial przy tym myslec i kombinowac bo calkiem by sie wykonczyl .wiec nie dziw sie dlaczego rolnicy ciagle narzekaja ,bo ta praca wymaga naprawde niekiedy duzych wyrzeczen,szacunku i pokory.....

Edytowane przez pabloooo
Opublikowano (edytowane)

Jak wiele wiele innych. Dzisiaj rolnik jest jak przedsiębiorca. Kto umie mądrze gospodarować, podejmuje szybkie i trafne decyzje ten sobie radzi. Praca fizyczna schodzi na dlaszy plan, chociaż jest potrzebna. Główną rolę odgrywa szeroko rozumiane zarządzanie gospodarstwem.

Edytowane przez hubertuss

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Podobna zawartość

    • Przez HolmerTerraDos
      Witam, mam pytanie: Jestem uczniem szkoły zawodowej w zawodzie operator obrabiarek skrawających, i jako pracownik młodociany mam już płacone składki do ZUS-u, a za 3 lata mój wuj przechodzi na emeryturę i zapewne przepiszę mi gospodarstwo. I moje pytanie jest takie: czy można jednocześnie być ubezpieczonym w ZUS-ie, pracować na umowę o pracę i prowadzić gospodarstwo bo już 3 lata będę miał płacone składki, oraz czy mógłbym także starać się o dofinansowania np. do maszyn lub do materiału siewnego ?
×
×
  • Dodaj nową pozycję...
v