Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Chłopaki i dziewczęta, musicie sobie odpowiedzieć na pytanie: Czego oczekujecie po wstąpieniu w związek małżeński. Czy robicie ten krok i jesteście w stanie zaakceptować to że partner bądź partnerka nie mają takich zainteresowani jak wy i zamiast pracować razem wolą iść na etat. Czy też małżeństwo traktujecie jak dobrą inwestycję, bo i będzie pracownik co nigdy nie zastrajkuje a i jeszcze może jakieś parę hektarów wpadnie w posagu?

Opublikowano

Ja z posagiem wcale nie szukałem, przyznam się szczerze że 5 lat mieszkania i studiowania w Warszawie zmieniło mój światopogląd. Zresztą ja byłem przyzwyczajony do tego iż kobieta nie pracuje w gospodarstwie.

 

Ale większość moich rówieśników z okolicy wybralo kobiety z posagiem. Chyba jestem jedyny który przez małżeństwo nie powiększył areału.

Opublikowano
Chyba jestem jedyny który przez małżeństwo nie powiększył areału.

Widzisz już to zauważyłeś :D Żeby tylko Ci się ten światopogląd znowu nie zmienił ,bo w życiu naprawdę bywa różnie . Ale ja oczywiście ,życzę Ci jak najlepiej :)

Opublikowano

Dziękuje, jeśli chodzi o nas nic nie zamierzamy zmieniać. Ja absolutnie, nie potępiam, nie zazdroszczę itp. Ważne jest to aby nie stać majątku na pierwszym miejscu, bo taki układ może się źle skończyć. Ja tylko dzięki studiom wywinąłem się przed aranżowanym małżeństwem.

Opublikowano

według mnie żadne pieniądze czy hektary miłości nie zastąpią.:) Trzeba wzajemnie szanować siebie i prace jaką się wykonuje obojętnie czy na gospodarce czy na etacie za biurkiem :)

Opublikowano

Ludzie mówią - czas to pieniądz. Ja mówią inaczej - czas to miłość.

Pieniądz jest znikomy, a miłość trwa.

Stefan Wyszyński.

Opublikowano (edytowane)

Święte słowa :rolleyes: a dodam jeszcze sam siebie oceniaj i lepiej ze skromnością a prawdziwych uczuć i wartości broń z zawziętością :rolleyes: :rolleyes: :rolleyes:

 

Nie cytuj poprzedniego posta

Edytowane przez MAT912
Opublikowano

Ludzie mówią - czas to pieniądz. Ja mówią inaczej - czas to miłość.

Pieniądz jest znikomy, a miłość trwa.

Stefan Wyszyński.

Mądre słowa, szkoda tylko, że miłość tak często jest ślepa...

Opublikowano

Witek, myślę że po to jest okres spotykania się i później narzeczeństwa żeby dowiedzieć się jakie są oczekiwania, zainteresowania i pasje człowieka, z którym chcę spędzić resztę żywota :) i czy wytrzymam z np. zapalonym wędkarzem czy filatelistą, czy spełnia moje oczekiwania, a jeśli nie wszystkie to z czego mogę zrezygnować, na co przymknąć oko ;)

To czy oboje pracują w swoim gospodarstwie jest sprawą indywidualną każdej pary. Aby mogli sobie na to pozwolić, gospodarstwo musi utrzymać siebie i rodzinę do której należy. Jeżeli tak nie jest, jedno z małżonków, albo i oboje muszą iść na etat. Kiedy przejmowaliśmy z mężem gospodarstwo po jego rodzicach oboje pracowaliśmy na etacie. Zostały trzy krówki, kilka świnek i kilka ha. Teściowie do dziś są "na chodzie", więc bez problemu sobie radzili. Później straciłam pracę i po rozważeniu wszystkich za i przeciw, zdecydowaliśmy się na rozwój gospodarstwa. Budynki są, sprzęt był. Mieliśmy zaplecze, więc czemu nie. Trzeba dostosować się do tego co niesie życie bo nie na wszystko mamy wpływ.

A pasja? Mąż złapał lotniczego bakcyla będąc w wojsku w Mińsku Mazowieckim. Kiedyś zabrał mnie na pokazy lotnicze organizowane przez Szkołę Orląt w Dęblinie. Wpadłam po uszy :wub: Teraz na F-16 patrzę jak na rasowego wierzchowca :D Za dwa tygodnie, 24 i 25 sierpnia, są pokazy w Radomiu. Już zacieram łapki.....

Opublikowano (edytowane)

Też chciałem być pilotem, lecz zawaliłem sprawę, bo mogłem pójść do jakiejś szkoły średniej lotniczej, po której bym miał uprawnienia na awionetki - bo w szkołach robią... Trochę czasu minęło od ostatniej mojej wizyty, bo jeździłem z Szefem po Polsce i kupowaliśmy ciężarówki, które ściągałem do firmy, a tu się prawie nic nie ruszyło... W sumie przyprowadziłem do Opola 2 stralisy spod Kielc i TGA spod Warszawy... W przyszłym tygodniu jeszcze będzie jakiś zakup

Edytowane przez wdaniel
Opublikowano

Wybierasz się? Ja w zeszłym roku byłam. Pewnie zaraz na początku września. Ale kiedy dokładnie to nie wiem.

 

Tak oczywiście że tam pojadę, jak co roku :) Ja z kapustą mam wiele wspólnego , 60 tyś białej mówi za siebie ;D A tam wiadomo stolica kapusty i święto na cały miechów ,I na dodatek Dużo tam rolniczek takich jak ty to wiesz , jest na czym oko zawiesić.;D

Opublikowano

O ja też jestem fanką kapusty. Ale bardziej od kulinarnej strony a nie hodowlanej. Dziś nagotowałam cały garnek, takiej pysznej z koperkiem. Hmm pycha.

No kto wie.... może się tam gdzieś zobaczymy na tym Święcie Kapusty. Jestem pewna, że jak tylko mnie zobaczysz, to mnie poznasz. :) Wyglądam dorodnie, jak świeżutka młoda kapustka. Nie jeden by pochrupał. :)

Opublikowano

O ja też jestem fanką kapusty. Ale bardziej od kulinarnej strony a nie hodowlanej. Dziś nagotowałam cały garnek, takiej pysznej z koperkiem. Hmm pycha.

No kto wie.... może się tam gdzieś zobaczymy na tym Święcie Kapusty. Jestem pewna, że jak tylko mnie zobaczysz, to mnie poznasz. :) Wyglądam dorodnie, jak świeżutka młoda kapustka. Nie jeden by pochrupał. :)

fajnie to opisałaś avatar to twoja fotka :)

Gość
Ten temat został zamknięty. Brak możliwości dodania odpowiedzi.
  • Podobna zawartość

    • Przez Leasing-rolniczy
      Być może moderatorzy dokleją ten temat do już jakiegoś istniejącego a może dostrzegając jego potencjał zostawią w takiej formie:)
       
      Jako że mamy już temat jak poderwać Kobietę swojego życia, czyli jak zrobić ten pierwszy krok żeby: zauważyła nas, uznała za wartościowego, itd.
       
      Czas na kolejne porady szczęśliwców: sprawdzone sposoby aby zatrzymać swój Skarb przy sobie na wsi.
       
      Szczególnie zależy mi na opiniach tych szczęśliwców, którzy w opinii tych mniej szczęśliwych dokonali czegoś niemożliwego: (uwaga dla bardzo wrażliwych- w tym momencie specjalnie przejaskrawiam, żeby unaocznić o co mniej więcej mi chodzi) zatrzymali piękną i mądrą dziewczynę na zapadłej wsi w sytuacji gdy większość jej koleżanek już dawno wyjechała ku dalekiemu światu:)
       
      Pokażcie chłopaki że się da, tym niedowiarkom na pohybel, marzącym dla otuchy:)
    • Przez Amorim
      Witam
       
      Rok temu skończyłem studia na kierunku ochrona środowiska wydawał mi się to dobry kierunek po liceum i biol-chemie nie był zbyt trudny a ja byłem średnim uczniem. Tata prowadził gospodarstwo około 15 hektarów plus 10-14 krów. Jednak ja nigdy go nie słuchałem często sie z nim kłóciłem i nie chciałem iść do technikum na rolniczy kierunek tak jak mi radził... Poszedłem do liceum gdzie bardzo się męczyłem ale jakoś je skończyłem i dość dobrze zdałem maturę nie wystarczyło na weterynarie czy biotechnologie nie mówiąc o medycynie wiec wybrałem popularną ochronę środowiska. Studia przeszedłem bez większych problemów a ojciec który ma już 66 lat nie mógł sobie poradzić i gospodarstwo pod*padło. Teraz ja nie mam pracy i perspektyw (ponieważ ludzi po ochronie środowiska jest w brut) ani nie mogę przejąć gospodarstwa i starać się o premie młody rolnik... macie jakieś rady co w tej sytuacji robić ? spotkaliście się z takimi przypadkami gdzie ludzie po studiach wracali na wieś nie z wyboru a z przymusu ?
    • Przez mataysen1994
      Witam. !
       
      Na wstępie z góry przepraszam jeśli pomyliłem działy ( aczkolwiek ten wydał mi sie najodpowiedniejszy )
       
      Ale do rzeczy...
       
      Z racji iż moi rodzice pochodzą ze wsi, jestem szczęśliwym posiadaczem ok. 5h ziemi ( co prawda ostatnio była ona uprawiana za czasów komuny. i dawno na niej nic nie rosło oprócz samoistnie zasianych z pobliskiego lasu sosen itp, no ale ZIEMIA TO ZIEMIA ) Dlatego też ostatnio wpadłem na pomysł, iż może spróbuje swojego szczęścia i wezmę sie za "GOSPODARKĘ" no i tutaj właśnie rodzi sie moje pytanie, 
       
      CZY WARTO ??
       
      Musialbym, zaczynać kompletnie od podstaw, czyli zakup ciagnika ( myślałem nad poczciwym URSUSIE C-360 ) pług, kultywator, siewnik no i oczywiscie przyczepę, zdaje sobie sprawę że na początku musiałbym w cały ten interes "wtopić" sporo kasy, a moją jedyną szansą za jakikolwiek zarobek w tym fachu, byłaby sprzedaż tego zboża co zebrałem, ( bo raczej na żadne unijne dodatki nie miałbym co liczyć )
       
      Z góry dziękuje za odpowiedzi.
       
      Pozdrawiam.
    • Przez jestem_z_miasta
      Cześć, 
      mam nadzieję, że trafiłem w dobre miejsce. Odziedziczyłem 6 hektarów ziemi (2 łąki, 4 ziemi) łąki w 3 działkach, pola w 2 + budynki gospodarcze i maszyny. 
      I nie wiem co z tym zrobić. 
       
      Mieszkam w mieście 70km od wsi w której znajduje się ziemia. I raczej nie zostawię mojej pracy, bo po prostu ją lubię, a codziennie dojazdy nie wchodzą w grę. 
       
      Mielibyście jakieś porady, co mógłbym zrobić, aby zarabiać na tej ziemi i jednocześnie nie musieć tam pracować non - stop? Szukam czegoś, co pozwoli wyciągnąć z tego więcej niż na dzierżawie. 
       
      Mam nadzieję, że ktoś podrzuci jakieś fajne pomysły  
       
      dzięki!
    • Przez rafals3001
      Witam czy znajdą się jeszcze fajne ustabilizowane dziewczyny lubiące życie na wsi ciszę spokój gospodarstwo które chciały by zamieszkać na wsi założyć rodzinę? Jeżeli takowe się znajdą zapraszam do pisania w temacie.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...
v