Skocz do zawartości

Rozmowy o wszystkim i o niczym osób w związkach


Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

W jaki sposób mamy walczyć o "władzę" w związku?

Kolego...trwały i szczęśliwy/udany związek, to ciągły kompromis - kompromis w związku to współpraca, a jeśli współpraca, to nie ma mowy o władzy i władcach ;)

Nie myl również, uległości z kompromisem.

Opublikowano

No właśnie... gdzie jest granica pomiędzy uległością a kompromisem? Czy w ogóle da się to określić? Czy wszystkie decyzję mamy wspólnie podejmować? O jakich sprawach sami możemy decydować?

Opublikowano

Xawier wszystko zależy od tego kto lub co spowodowało zatarcie między dwojgiem ludzi należy przemyśleć i wtedy wyciągnąć wnioski czy ulec czy kompromis .Wspólne decyzje zależy jak podchodzi się do wspólnego życia .

Opublikowano

Czy w ogóle da się to określić? Czy wszystkie decyzję mamy wspólnie podejmować? O jakich sprawach sami możemy decydować?

Hmmm.... decyzję jakie majtki czy skarpetki założyć to raczej możemy sami podjąć, bez konsultowania z drugą osobą :P

Opublikowano (edytowane)
Czy w ogóle da się to określić? Czy wszystkie decyzję mamy wspólnie podejmować? O jakich sprawach sami możemy decydować?

To w dużej mierze będzie zależało od Twoje drugiej połowy ,czy chce razem z Tobą uczestniczyć w sprawach Waszego życia ,nawet tych najdrobniejszych .W moim związku nie ma osoby dominującej ,ponieważ większość istotnych ( i nieistotnych też ) spraw załatwiamy razem i razem podejmujemy decyzje ,dokonujemy wyborów . Jak jest czasem tak ,że mijamy się w przekonaniach ,to wtedy idzie w ruch siła argumentu (nie mylić z pięścią :D ).

Druga sprawa jest taka, czy nie jest lżej w życiu jak razem podejmujemy decyzje ? W razie czego nie mamy do siebie pretensji . ;)

Tak naprawdę ,w dość dobranym związku nie występuje słowo ''dominacja '' ,jest za to często pytanie ''Co o tym sadzisz jakbyśmy ...?''

Jakie ostatnio ważniejsze decyzje podejmowaliście z partnerem?

Aktualnie u mnie ,to sprawa remontu ciągnika ,a może dwóch ,ponieważ oba pozostawiają wiele do życzenia ,no i zakup kwoty mlecznej spędza nam sen z powiek . :unsure:

Edit : Ostatnio takich ważnych decyzji nie było u nas ,ale to chyba dobrze ,bo wtedy naprawdę trzeba się głowić i nocami rozmyślać . :rolleyes: ;)

Edytowane przez Meg5
Opublikowano

Witam po chorobowej przerwie. Angina + 40 stopni gorączki.

 

Po kolei:

Mąż złota rączka do każdej pracy - w kuchni ma dwie lewe ręce, kanapki + herbata, to jedyne co zrobi. Kawy już nie,bo nie pije. :P

 

W domu nie pomaga, bo nie ma czasu. Nawet malować pokoje musiałam sama, ale to już moje hobby, więc nie mam nic przeciw.

Moją pracą jest chów bydła, więc nie mogę nazywać pomocą mężowi takich obowiązków jak obrządzanie byków, jeżdżenie po zboże i rozładunek, zwożenie siana i słomy, czyszczenie trawy nasiennej, prowadzenie dokumentacji rolniczej, itd. To po prostu moja praca. Część rzeczy robimy razem, część robię sama. A prowadzenie domu zostaje mnie, ale ja znowu nie orzę w polu, nie rozwożę obornika, nie sieję, nie spawam i nie remontuję maszyn itp.

 

Choć nie powiem, czasem narzekam, że mąż w domu nic nie robi. B)

 

A co do wspólnych decyzji, to ostatnio była czy kupić nowy, czy używany ciągnik i czy ryzykować i cielęta z zagranicy ściągać.

Granica między uległością, kompromisem a dyktatem ustala się w każdym związku inaczej, to zależy od charakteru partnerów. Ja jak bym się dała, to mąż by mnie zdominował, jest strasznie uparty i to ja najczęściej idę na kompromis lub ustępuję, ale jak na czymś mi naprawdę zależy to nie ma siły, żeby mnie powstrzymać. :lol:

Opublikowano (edytowane)

nikolajjj nic dodać nic ująć , takie sprawy codzienne ważne i mniej ważne w każdym związku układają się inaczej i jeśli obojgu to odpowiada to jest OK

Moja to lubi czasem w lecie pojeździć ciągnikiem ,szczególnie rozbijać pokosy trawy ja najczęściej wtedy siedzę na łące i czekam kiedy skończy no bo jak coś pójdzie nie tak to będę musiał pomóc

A co pomyśli sobie jakaś osoba która to zobaczy , może - ten się chlał a biedna dziewczyna zapierdziela na traktorze.

Edytowane przez Marecki2922
Opublikowano

No to ja musze sie pochwalic ze umiem elektryke robic. :rolleyes:

 

Jak robimy w domu prad to moj mi mowi jak trzeba kable poscic i jakie i skad i dokad.

 

No i ja wkladam takie jakie kazal i w scianach przyklejam.

 

Zarabista taka praca elektryka.

 

No tylko ze w kurzu jak sie wycina rowki na te kable :rolleyes:

Opublikowano

A ze ja taka w pradach nie glupia to Wam napisze jak sie wykonuje instalacje do wylacznikow schodowych.

 

A wiec od tablicy do zarowki puszcza sie 2kabelki NIEBIESKI i ZOLTOZIELONY

 

I od tablicy do pierwszego wylacznika puszcza sie 1 kabelek BRAZOWY, potem od tego pierwszego wylacznika do drugiego wylacznika puszcza sie 2kabelki, i od tego drugiego wylacznika puszcza sie 1 kabelek do zarowki.

 

I tak oto jest instalacja na 2wlaczniki na klatke schodowa. :rolleyes:

Opublikowano

Dzielne dziewczyny :) Ja już od paru miesięcy moją łazieneczkę chcę pomalować, ale jakoś nie mam na to weny...kafelki są biało-zielone,fuga zielona i nie wiem jak ściany maznać?Teraz są białe---bebebe--- myślę o pasach?...

Opublikowano (edytowane)

Ciekawa jestem koleżanko Basiu czy mąż nie będzie zazdrosny ja Cię prąd popieści? :P

Ja też jak jest remont lubię malować, nawet kupiłam sobie fajny wałek odcinający bo klejenie papierowej taśmy mi się uprzykrzło. A syn na dodatek zapragną mieć sciany każdą w innym koloże :blink: teraz to moment malowanie idzie.

 

Co do decyzji to jak coś Kupujemy to razem podejmujemy decyzję od kupna ziemi po przyczepę. A jak pierdułki (drobne AGD lub jakieś klucze itp.) - jest hasło "to by mi się przydało... To odpowiedź jest jedna "... jak Ci potrzebne to bierz." Oczywiście wszystko w granicach rozsądku i zasobności konta.

 

I tu ja mam pytanie: Które z Was trzyma kasę? Bo czasem nie mogę zrozumieć jak każdy sobie ma "wypłatę", jak jesteśmy razem to wszystko wspólne, kasa też!

Edytowane przez iwona2lena
Opublikowano

Moją pracą jest chów bydła, więc nie mogę nazywać pomocą mężowi takich obowiązków jak obrządzanie byków, jeżdżenie po zboże i rozładunek, zwożenie siana i słomy, czyszczenie trawy nasiennej, prowadzenie dokumentacji rolniczej, itd. To po prostu moja praca. Część rzeczy robimy razem, część robię sama. A prowadzenie domu zostaje mnie, ale ja znowu nie orzę w polu, nie rozwożę obornika, nie sieję, nie spawam i nie remontuję maszyn itp.

 

Mało jest takich kobiet/Pań, szczerze podziwiam,choć jedną taką znam i cenię wysoko.

Opublikowano (edytowane)

Mam na trzecie z bierzmowania, ale pewnie nie o to Ci chodziło?

 

Wracając do mojego poprzedniego posta, to Ksiądz po kolędzie jak się dowiedział że mój chłopak chce iść na szkołę rolniczą to pierwsze co przyszło mu do głowy to że będzie się miał ciężko ożenić. Stąd min. moje uznanie dla dziewczyn które nie wstydzą się wsi i pracy na roli.

Edytowane przez ptaszyna

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×
×
  • Dodaj nową pozycję...
v